Urlop w Polsce. Odpoczynek czy gonitwa?

Jak co roku w okresie letnim większość Polaków mieszkających we Włoszech z pewnością wyjedzie na upragniony urlop… do Ojczyzny. Sprawdziliśmy, jak nasi rodacy spędzają wolny czas w kraju. Czy ten wyczekiwany miesiącami pobyt w domu jest dla nas relaksem, czy może wyścigiem z czasem?

Wielu z nas czeka na wakacje w Polsce przez cały rok, inni odwiedzają Ojczyznę kilka razy w roku. Nie zmienia to faktu, że po miesiącach ciężkiej pracy i wyrzeczeń nasze wakacje w kraju okazują się prawdziwą gonitwą.  A maraton wakacyjny rozpoczyna się jeszcze we Włoszech.

– Do wyjazdu do Polski przygotowuję się przez co najmniej miesiąc przed planowaną podróżą. Kupuję upominki i rzeczy zamówione przez rodzinę, bo przecież bez kawy, parmezanu, czy prawdziwej włoskiej oliwy ani rusz pokazać się w kraju – mówi Grażyna i dodaje – Kiedy wreszcie nadchodzi upragniony dzień wyjazdu, siedząc w samolocie myślę, że wreszcie moje wakacje się zaczęły.

– Ja wysyłam bagaże kilka dni wcześniej przed moim wyjazdem, ponieważ nie chcę podróżować obładowana. Jednak na dzień przed wylotem okazuje się, że moja rodzinka jeszcze sobie o czymś przypomniała, co koniecznie muszę ze sobą zabrać. I summa summarum wsiadam do samolotu obładowana – opowiada z uśmiechem Agnieszka.

Nareszcie w domu
Samolot wylądował, jedni już za kilka minut będą w domu, drugich czeka jeszcze długa podróż do domu pociągiem lub autobusem.
– O powrocie do domu w wakacje marzę przez cały rok. Jednak kiedy tylko postawię pierwsze kroki w wytęsknionej Ojczyźnie, okazuje się że mój pobyt na pewno nie będzie wakacyjną sielanką – mówi Małgosia, która mieszka we Włoszech od ponad 10 lat i dodaje – Podróż samolotem to zaledwie 2 godziny, najgorsze czeka mnie po wylądowaniu. Do miejscowości, w której mieszka moja rodzina czeka mnie jeszcze 5 godzin jazdy pociągiem, więc jak docieram na miejsce jestem już wykończona.

Pomimo pierwszych trudności, już dzień po przyjeździe z uśmiechem na twarzy rozpoczynamy nasz urlop, który okazuje się być bardzo aktywnym wypoczynkiem. Tak naprawdę przyjechaliśmy tu po to, by załatwić tysiące spraw, pobyć z rodziną, itp., a lata wprawy robią swoje… Jesteśmy złotymi medalistami przynajmniej w pięciu kategoriach:

Lata wprawy w załatwianiu tysiąca spraw w czasie krótkiego urlopu w Polsce robią swoje… Jesteśmy złotymi medalistami w wielu dyscyplinach, jak: sprint towarzyski, maraton lekarski, bieg na orientację po Polsce, sztafeta po Urzędach, wielobój branżowy.

Mistrzostwo świata w sprincie towarzyskim
Nieważne czy mamy miesiąc urlopu czy tylko kilka-kilkanaście dni. Zawsze udaje nam się odwiedzić nie tylko najbliższą rodzinę, ale większość cioć, wujków, kuzynów, przyjaciółek od serca, koleżanek z podstawówki i sąsiadów sprzed 10 lat. Nie zapominamy nawet o zmarłych: zawsze znajdujemy czas, aby zapalić znicz na ich grobach.
– Te rodzinne spotkania są miłe, ale wykańczające – przyznaje Agnieszka. – W kółko muszę opowiadać jak mi się wiedzie, co robię, czy zamierzam wrócić do kraju, bo przecież rodzice się starzeją – dodaje.

Mistrzostwo w bieganiu po lekarzach
Ręka do góry, kto nie robi sobie badań w czasie urlopu w Polsce i porządku z zębami u zaufanego od lat stomatologa. W najlepszym wypadku, jeśli akurat tak szczęśliwie się składa, że nie mamy potrzeby udania się do żadnego specjalisty, to wozimy od lekarza do lekarza, naszych rodziców czy rodzeństwo, których często tylko my (i na siłę) jesteśmy w stanie zmusić do zajęcia się ich problemami zdrowotnymi.
– Kiedy jestem w Polsce okazuje się, że moja najbliższa rodzina jest umierająca – stwierdza Małgosia i dodaje – Wygląda to tak, że jak wyjeżdżam z Polski, to czas się zatrzymuje i wszyscy czekają na mnie z załatwieniem najpilniejszych rzeczy.

Rajd Pucharu Polski
Codzienny trening, który ćwiczymy we Włoszech, polegający na staniu w mega korkach, umiejętności pokonywania znacznej liczby kilometrów, nawet kiedy strajkuje komunikacja miejska lub popsuł się pociąg świetnie przydaje się podczas urlopu w Polsce. Żadne trudy podróży nie są nam straszne. „Podskakujemy” z wioski do miasta bez zbędnego marudzenia dwa razy dziennie, bo zawsze coś tam trzeba załatwić. Rano zjemy oscypka na Krupówkach, a wieczorem będziemy podziwiać zachód słońca w Kołobrzegu. Po drodze zaliczamy jeszcze wizytę na zamku w Warszawie lub Malborku.

– Pamiętam, że najbardziej stresujące pobyty w kraju były wtedy, kiedy przyjeżdżałam z moim teraźniejszym mężem, ponieważ chciał on poznać jak najlepiej Ojczyznę wybranki serca – mówi Grażyna. Zjeździłam z nim prawie całą Polskę, ale wtedy moja rodzina narzekała, że nie spędzam z nimi czasu tylko cały czas się gdzieś włóczę – dodaje.

Obywatele na medal
Wszelakie sprawy urzędowe mamy pozałatwiane na czas, baaa, nawet przed czasem! Dowody osobiste przedłużone, podatki od nieruchomości i wszelkie abonamenty popłacone z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem, akty notarialne sporządzane pod kątem każdej możliwej życiowej sytuacji. I nigdy nam dość. W końcu przepisy się zmieniają i jakiś tam papierek pobiegniemy załatwić i w tym roku.

Zawodowcy w 15 różnych branżach
Bez względu na posiadane wykształcenie, podczas pobytu w Polsce bez trudu przeobrażamy się w fachowców w różnych dziedzinach, gdyż tego wymagają od nas okoliczności.
Specjalizujemy się zwłaszcza w:
– nadzorze budowlanym i remontowym
– psychologii
– pielęgniarstwie
– ogrodnictwie
– zarządzaniu zasobami ludzkimi
– księgowości.
– Pamiętam, jak mama na czas jednego z moich pobytów w domu wymyśliła sobie, że przeprowadzi remont mieszkania, no bo przecież będzie córka i wszystkiego przypilnuje, a po remoncie pomoże w sprzątaniu – wspomina ze śmiechem Agnieszka.

Chcę być tutaj i chcę być tam
Podczas naszych wakacji w Polsce zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę jesteśmy rozdarci emocjonalnie. Z jednej strony cieszymy się, że wreszcie jesteśmy w Ojczyźnie, jednak co roku ten kraj wygląda zupełnie inaczej, nie tak jakim go pamiętaliśmy w momencie przeprowadzki do Italii. Z drugiej zaś strony zauważamy, że jesteśmy przyzwyczajeni do innej mentalności, spokojniejszego trybu życia, uśmiechniętych i wyluzowanych ludzi.
Będąc w kraju myślimy o tym, co dzieje się w naszej drugiej Ojczyźnie i dochodzimy do wniosku, że fajnie by było, gdyby tak dom rodzinny był tuż za rogiem we Włoszech i kiedy bylibyśmy już zmęczeni wakacyjną gonitwą, moglibyśmy pójść do naszego, włoskiego mieszkania.
We Włoszech brakuje nam wielu polskich przysmaków, natomiast będąc na urlopie w Polsce zauważamy, że tęsknimy np. za prawdziwym espresso i wiele byśmy dali, by móc je wypić w prawdziwym, włoskim barze.

Powrót z urlopu
Dwa tygodnie minęły jak z bata strzelił i trzeba wracać do włoskiej rzeczywistości.  Większość z nas mówi sobie, że przyszłe wakacje spędzi gdzie indziej, ale na pewno nie w Polsce. Marzą nam się dalekie, egzotyczne kraje, gdzie w cieniu rozłożystych palm popijać będziemy cudowne koktajle. Rok później okazuję się jednak, że pomimo tego, że wakacyjny pobyt w Polsce to rzadko kiedy wypoczynek, większość z nas za żadne skarby świata nie zamieniłaby go na rejs po Karaibach. I ponownie wracamy do Ojczyzny i popełniamy te same błędy i popełniać je będziemy jeszcze przez wiele kolejnych lat…
Wszystkim Czytelnikom “Naszego Świata” życzymy udanych i niezapomnianych wakacji i podejścia do trudów urlopu w Polsce z przymróżeniem oka.

Anna Malczewska
Danuta Wojtaszczyk