2. urodziny polskiej restauracji „Bajka“ w Rzymie

Ania Siembida, w rozmowie z redakcją “Naszego Świata”, podsumowuje dwa lata działalności jedynej polskiej restauracji w Wiecznym Mieście.

Anna Siembida Fot. arch. prywatne

Powiedz proszę jak wpadliście na pomysł otwarcia polskiej restauracji w Rzymie?

Zupełnie niechcący i zupełnie przez przypadek… Rozmawiając ze znajomymi często narzekaliśmy, że w Wiecznym Mieście nie ma takiego miejsca, gdzie można by zjeść polskie potrawy i napić się rodzimego piwa. Ja od zawsze marzyłam o tym, żeby stworzyć na emigracji coś własnego, a Adam Walaszczyk też szukał czegoś nowego. I w ten sposób narodził się pomysł otwarcia „Bajki“.

Czy początki były trudne?

Początki zawsze są trudne. Adam już wcześniej prowadził swój interes, więc dobrze wiedział z czym będzie miał do czynienia…, dla mnie to była nowość. Nie spodziewałam się, że będzie mnie to kosztowało tyle stresu i nieprzespanych nocy. Na szczęście z upływem czasu było coraz łatwiej, a może to ja już się przyzwyczaiłam do zupełnie innego myślenia i działania, a warto nadmienić, że we Włoszech własny biznes to naprawdę ciężki kawałek chleba (śmiech).

Anna Siembida i Adam Walaszczyk podczas „Festiwalu Ziemniaka” w Eataly w Rzymie  w 2016 r. Fot. archiwum prywatne

Pomimo tego, że restauracja działa zaledwie od dwóch lat, udało Wam się osiągnąć kilka sukcesów.

Takt o prawda. We wrześniu 2016 roku zostaliśmy zaproszeni na „Festiwal Ziemniaka” do Eataly, gdzie serwowaliśmy uwielbiane nie tylko przez Polaków pierogi ruskie. Polska kuchnia została zaprezentowana wtedy po raz pierwszy podczas tej imprezy i to w “świątyni włoskiej kuchni”. Oprócz Polski i Włoch oczywiście, na ziemniaczanym święcie obecni byli restauratorzy z Hiszpanii, Grecji, Holandii, Brazylii oraz Peru. W ciągu kilku dni sprzedaliśmy ponad 3 tys. pierogów. To był dla nas ogromny sukces. Kilka miesięcy wcześniej braliśmy udział w programie „Il Mondo Insieme“, gdzie wraz z prowadzącą – Licią Colò – lepiłam na żywo pierogi. Gotowaliśmy także w Ambasadzie RP w Rzymie na zaproszenie attaché wojskowego, pana Janusza Urbana, który zaprosił na obiad attaché wojskowych z innych krajów. Muszę przyznać, że byli miło zaskoczeni naszą kuchnią. Naszym gościem była także Anna Maria Anders, córka generała Andersa, która wraz przedstawicielami 12 Pułku Ułanów Podolskich z Rzymu zjedli w naszej restauracji obiad.

Czy w „Bajce“ to Ty zajmujesz się przygotowywaniem potraw?

Tak, ale Adam zawsze mi pomaga. W naszej restauracji serwujemy jedynie polskie dania tradycyjne, ponieważ od samego początku chcieliśmy rozkochać Włochów w naszej, „domowej“ kuchni. Pierogi robimy ręcznie, a inne potrawy przygotowywane są w ciągu dnia.

Przy pracy Fot. archiwum prywatne

Czy Waszymi klientami sa sami Polacy mieszkający w Rzymie i okolicach, czy zaglądają tu też Polacy będący przejazdem w Wiecznym Mieście, a może i Włosi?

Prawie 80% naszych klientów to Włosi, którzy w jakiś sposób powiązani z Polską, przez małżeństwa lub znajomości, lub którzy byli w Polsce i posmakowała im tam nasza kuchnia. Zagląda do nas także coraz więcej rzymian. Jeśli chodzi o naszych rodaków, bardzo często naszymi gośćmi są Polacy mieszkający zarówno w Wiecznym Mieście, jak i w innych częściach Włoch. Co ciekawe przychodzą do nas także Polacy przebywający na wakacjach w Rzymie. Z reguły są to panowie, którzy po paru dniach jedzenia pizzy i makaronu buntują sie i szukają czegoś polskiego (patrz schabowy (śmiech)).

Czy restauracja otwarta jest każdego dnia?

W tym momencie, ze względów organizacyjnych „Bajka“ otwarta jest trzy razy w tygodniu (w piątki i soboty wieczorem, a w niedziele można u nas zjeść zarówno obiad jak i kolację).

Od samego początku w Waszym lokalu organizujecie także imprezy okolicznościowe. Czy cieszą się one dużą popularnością?

Tak i to dużą. W naszej restauracji organizujemy urodziny, komunie, kolacje z przyjaciółmi i imprezy firmowe. Popularne są także kolacje wigilijne i imprezy sylwestrowe.

Jak możesz podsumować te dwa lata? Czy było warto? Czy dzisiaj też zdecydowałabyś się na jej otwarcie?

Warto było, chociażby po to, żeby przejść do historii… Prowadzenie restauracji fajnie wygląda z zewnątrz, ale wymaga naprawdę ogromnego nakładu pracy. Często słyszałam głosy zazdrości i zawiści, dlatego uważam, że każdy powinien spróbować swych sił i otworzyć własny biznes, aby przekonać się jak to wygląda od wewnątrz. Kochamy „Bajeczkę“ i mamy nadzieję, że nadal będziemy się rozwijać.

rozmawiała Anna Malczewska

Fot. archiwum prywatne

Wszystkie osoby, które chciałyby skosztować typowo polskich potraw, zapraszamy do „Bajki”, która znajduje się w Rzymie na Largo Andrea Barbazza 32/33. Info i rezerwacja miejsc: 328 803 0162.