Ewelina Łukaszyk: polska artystka z Włoch marzy o Eurowizji

Ewelina Łukaszyk z piosenką „I’ll be fine” weźmie udział w preselekcjach do Krajowych Eliminacji do Eurowizji 2018. W rozmowie z Anną Malczewską artystka opowiada o swoim życiu artystycznym i marzeniu o reprezentowaniu Polski na najbliższym festiwalu Eurovision Song Contest w Portugalii.

Ewelina Łukaszyk. Fot. arch. prywatne

Pochodzisz z małej miejscowości w Małopolsce, obecnie mieszkasz w San Marco di Castellabate we Włoszech. Co skłoniło Cię do przeprowadzki do słonecznej Italii?

Gdy 4 lata temu obroniłam pracę magisterską, usiadłam, i po chwili analizy sytuacji stwierdziłam, że w Polsce nic, ani nikt mnie nie trzyma. Rodzina, znajomi mają swoje życie, a moi rodzice już wtedy od około 10 lat mieszkali we Włoszech. Czułam, że potrzebuje zmiany, odświeżenia. Z dnia na dzień kupiłam bilet i wyleciałam z kraju. Wolałam spróbować życia we Włoszech i ewentualnie wrócić do Polski, niż zastanawiać się przez resztę życia:”Co by było, gdyby…”.

 

Od najmłodszych lat bierzesz udział w festiwalach muzycznych, jak narodziła się Twoja pasja?

Pasją do muzyki zaraził mnie tata już od pierwszych dni po urodzeniu. Grał mi na gitarze i śpiewał. Był członkiem różnych zespołów, muzyka była od zawsze obecna w moim domu.

 

W wieku 15 lat nagrałaś Twoje pierwsze demo w profesjonalnym studio, jak wspominasz to doświadczenie?

Doświadczenie cudowne, jak każde z muzyką. Ale jako dziecko, bardzo to przeżywałam. Najbardziej w pamięci jednak zapadło mi to dziwne uczucie słyszenia siebie w słuchawkach na odsłuchu. Teraz się z tego śmieje, ale wtedy czułam, że robię coś ważnego dla siebie i moich bliskich. Rodziców rozpierała duma.

 

Wzięłaś udział w castingu do X-Factor. Opowiedz jak przeżyłaś to doświadczenie i czy w przyszłości będziesz chciała to powtórzyć?

X-Factor to był totalny odlot. Zawsze chciałam zobaczyć z bliska Wojewódzkiego. Pojechałam na precasting, bo kolega chciał w nim uczestniczyć i… potrzebował kierowcy zmiennika. Gdy po kilku tygodniach dowiedziałam się, że przechodzę dalej, myślałam, że ktoś stroi sobie żarty. Pamiętam, że to był ostatni dzień jurorskich castingów, zostały im 3 miejsca, niestety się nie udało. Ale występ przed 2000 publicznością, no i Kuba, to coś wspaniałego. Stres do “gwiazd”, z występu nie pamiętam nic! Tylko opinie, że nie było źle, mogło być lepiej, że zjadł mnie stres i czekają na mnie w kolejnej edycji. Teraz, po tylu latach, na chłodno, chętnie bym spróbowała znowu. Cudowna przygoda.

 

Jesteś wokalistką zespołu Anyway. Od jak dawna gracie razem i jaki rodzaj muzyki tworzycie?

Z Anyway w tym składzie gramy od roku. Coverujemy radiowe hity, pop/rock w języku angielskim. To, co wpada w ucho najbardziej. Bawimy sie muzyką w zaufanym gronie. Perkusistą, z którym współpracuję od początku istnienia zespołu (około 3 lata) i tatą, basista, który dołączył do nas rok temu. Trio Anyway to teraz ostateczny skład, który nas satysfakcjonuje.

 

Skąd narodził się pomysł, aby wystartować w polskich eliminacjach do Eurowizji?

Pomysł wzięcia udziału w Krajowych Eliminacjach do Eurowizji 2018 wyszedł od mojego przyjaciela Antonio Apicella, twórcy muzyki do utworu “I’ll be fine”. Już dawno zaproponował mi współpracę, docelowo chcemy stworzyć cała płytę, co najmniej 10 piosenek. Antonio jest wspaniałym akordeonistą, uczniem konserwatorium i człowiekiem z niesamowitą wyobraźnią muzyczną. Gdy zaczęliśmy nagrywać, zwyczajnie zapytał: “A co gdybyśmy to zgłosili na Krajowe Eliminacje?”. Tak też zrobiliśmy, wysłaliśmy kandydaturę.

 

Do polskich preselekcji zgłaszasz piosenkę „I’ll be fine”, której producentem jest wspomniany wcześniej przez ciebie Antonio Apus Apicella (Mr. Apus). Tekst utworu napisałaś sama. O czym mówi ta piosenka?

Melodia utworu “I’ll be fine” jest dość poważna. Nie mogłam napisać tam czegoś banalnego czy wesołego. Postanowiłam więc poruszyć temat, który zawsze trochę mnie irytował, czyli notoryczne wtrącanie się osób trzecich w nasze prywatne życie. Szczególnie teraz, w dobie internetu, łatwego dostępu do social media, gdy tak łatwo skrzywdzić drugą osobę niesprawiedliwą opinią. Mówię o tym, jak to inni wiedza zawsze lepiej co powinniśmy zrobić, nie do końca znając sytuację, w której się znajdujemy. Oceniają, a przede wszystkim nie zważają na nasze uczucia, wypowiadając się na nasz temat. Takie zachowania często doprowadzają do izolacji od środowiska, próby odcięcia się, a następnie osamotnienia. Nasze życie, nikt go za nas nie przeżyje, pamiętajmy o tym i nie uszczęśliwiajmy innych na siłę.

Do utworu powstał już animowany teledysk, którego twórcą jest Kuba Jarnot. Uważasz, ze video odzwierciedla w pełni atmosferę utworu?

Jeśli chodzi o teledysk to Kuba Jarnot zrobił świetną robotę. Animacja, która była naszym wspólnym pomysłem, przedstawia historie uczuć, które w pełni odzwierciedlają tekst piosenki. Chciałam pokazać to, co się dzieje w środku, ale nie wprost, nie za bardzo banalnie. Dałam generalny pomysł Kubie, jak to widzę, a on to wszystko poskładał, jakby siedział w mojej głowie. Już po pierwszym szkicu głównej postaci oraz motywów przewodnich wiedziałam, że zrobi dokładnie to, czego oczekuję. Nie pomyliłam się.

 

Preselekcje do Eurowizji odbędą się już 3 marca, jakie masz nadzieje i oczekiwania w związku z tym doświadczaniem? Myślisz, że uda Ci się przejść do kolejnego etapu?

Do dnia 6 lutego podana będzie dziesiątka uczestników Krajowych Eliminacji. Wtedy okaże się co z 3 marca, czy będzie występ na żywo w Warszawie. Byłby to wielki sukces dostac sie do top 10. Nie mam jednak zbyt wielkich oczekiwań. Konkurencja jest ogromna, zgłoszeń jest mnóstwo, a piosenki biorące udział w preselekcjach jedna lepsza od drugiej. Jestem zadowolona z reklamy, którą dały mi preselekcje. Wiele osób zainteresowało się naszą piosenką. Wiem, że bez fanów Eurowizji w Polsce nie moglibyśmy dotrzeć do tak wielu odbiorców w tak krótkim czasie. Spotkałam się z wieloma pozytywnymi komentarzami, a spodziewałam się raczej tzw. hejtu i powierzchownej, mało konstruktywnej krytyki.

 

Czy nasi czytelnicy we Włoszech będą mogli wesprzeć Cię głosując z zagranicy?

Jeśli stanie się tak, że zostanę wybrana z preselekcji do dziesiątki artystów, którzy wystąpią na żywo 3 marca w Warszawie, publiczność owszem będzie oddawać głosy, które razem z punktami od jury dadzą ostateczny wynik. Sms-y, które będą brane pod uwagę na etapie krajowym, niestety wysyłać można tylko na terenie Polski.

 

Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia.

Dziękuję.