Marta Rzeczkowska: Z Polską w sercu przez życie

Marta Rzeczkowska, współzałożycielka Polskiej Ludoteki „Wojtek” w Ascoli Piceno opowiada o swoim włoskim życiu, pracy, o sukcesach polonijnej placówki edukacyjnej i o tym, jak bardzo ważne jest pielęgnowanie polskości w rodzinach dwujęzycznych.

Marta Rzeczkowska. Fot. arch. prywatne

Mieszkasz we Włoszech od 2002 roku, chociaż już wcześniej przyjeżdżałaś tu kilkakrotnie. Dlaczego zdecydowałaś się na przeprowadzkę tutaj?
Pierwszy raz do Włoch przyjechałam na wakacje w sierpniu 1998 roku wraz z moim kuzynem. Zwiedzaliśmy wówczas region Marche… Nadmorskie miejscowości turystyczne, górskie szlaki oraz miasto trawertynu Ascoli Piceno, które powstało wcześniej niż Rzym zauroczyły mnie do tego stopnia, że rok później postanowiłam tu powrócić, by… poznać mojego męża (śmiech). Niestety, na samym początku nasza relacja nie była łatwa ze względu na odległość. Ja wówczas studiowałam na kierunku Bioinżynierii Zwierząt UWM w Olsztynie. Przez ponad dwa lata, nasz związek opierał się tak naprawdę na wzajemnych wizytach co kilka miesięcy. Ale przetrwaliśmy tą trudną dla wielu osób próbę czasu i pod koniec marca 2002 roku przeniosłam się na stałe do Włoch.

Przeprowadziłaś się ze stolicy Warmii i Mazur do małej miejscowości Acquasanta Terme. Czy było Ci łatwo zaaklimatyzować się w nowej rzeczywistości?
Na szczęście zamieszkałam w małej miejscowości turystycznej Acquasanta Terme, 17 km od Ascoli Piceno, która słynie z uzdrowiska i kąpieli termalnych w wodzie siarkowej. Przyjeżdżają tutaj turyści nie tylko z Włoch na inhalacje oraz zdrowotne okłady błotne. Już niedługo termy zostaną ponownie otwarte po dwuletnim remoncie po ostatnich trzęsieniach ziemi w 2016 roku. Acquasanta Terme położone jest między Narodowym Parkiem gór Sibillini a Narodowym Parkiem Gran Sasso. Do morza mam 50 km, więc naprawdę nie mam powodu, by narzekać.
Jeżeli chodzi o zaaklimatyzowanie się w nowym kraju, przyznam że nie miałam z tym większych problemów, może dlatego, że jestem osobą pogodną i otwartą na nowe wyzwania. Przeprowadziłam się do Włoch bez znajomości języka, a znajomość angielskiego ułatwiła mi na początku komunikację z nowymi znajomymi. Po przyjeździe zapisałam się na intensywny kurs języka włoskiego dla obcokrajowców, a po rocznej nauce mówiłam lepiej niż niejeden Włoch (śmiech) i z powodzeniem zdałam egzaminy. W między czasie poznawałam inne regiony Włoch, dużo czytałam i degustowałam się włoskim życiem i zajęłam się tłumaczeniem polskich dokumentów. Jedyną trudnością jaką napotkałam na początku była biurokracja związana z “permesso di soggiorno” i oczekiwanie na dokumenty, które pozwalały mi podjąć tutaj legalnie pracę.

Opowiedz proszę o Twojej pierwszej pracy, dzięki której stałaś się Colour Designer w jednym z najlepszych salonów fryzjerskich w Ascoli Piceno.
Moją pierwszą pracą po rocznym pobycie we Włoszech była praca na recepcji oraz w księgowości w nowo otwartym salonie fryzjerskim. A jak wspominałam wcześniej, jestem ciekawa wszystkiego i lubię “kombinować “, dlatego już po 2 miesiącach kręciłam się i podpytywałam o różne techniki kolorowania i tworzenia nowych tonów. Ukończyłam kursy w Centrum Wella w Ankonie i po 2-3 miesiącach zaczęłam pracować jako kolorystka. Myślę, że dobrze wybrałam, bo po wielu latach nadal kocham to, co robię. Od 15 lat pracuję jako Colour Designer w jednym z najlepszych salonów w Ascoli Piceno – Gli Allevi Parrucchieri, który posiada obecnie 3 salony, w tym jeden nad morzem Lab – szkołę, w której od 10 lat uczę podstaw i technik barwienia włosów.

Powróćmy do Twoich korzeni. Wiem, że Polska odgrywa w Twojej polsko-włoskiej rodzinie ogromną rolę. Powiedz, w jaki sposób udaje Ci się pielęgnować polskość.
Według mnie pielęgnacja polskości jest zadaniem i obowiązkiem każdego Polaka mieszkającego za granicą, tym bardziej w rodzinie. Praktycznie co roku, całą rodziną jeździmy do kraju. Oprócz pięknych Mazur staramy się pokazać dzieciom ważniejsze miasta. Dzieci lubią wakacje w Polsce… a mój mąż czuje się tam jak przysłowiowa ryba w wodzie.
Moi synowie mówią po polsku, choć młodszy syn nie ma już takiego dużego zasobu słów jak starszy. Jednak dzięki Polskiej Ludotece „Wojtek” w Ascoli Piceno nadrabia te braki. Chłopcy mają tam stały kontakt z językiem polskim, czytają i piszą. Uczą się polskich legend, geografii, ciekawostek o kraju ich dziadków, rodziny, kuzynów i przyjaciół. Odkąd zajmuję się organizacją pracy Ludoteki temat naszego kraju jest w moim domu na co dzień.
Uważam, że bycie dwujęzycznym to tak, jakby posiadać dwie ojczyzny i dobrze się czuć w różnych kulturach. To dar, z którego trzeba skorzystać i wbrew powszechnej opinii, nie przyczynia się do opóźnienia w rozwoju dziecka, wręcz przeciwnie, umiejętność posługiwania się od najmłodszych lat więcej niż jednym językiem przynosi wiele korzyści, sprawia, że dziecko staje się pewniejsze siebie, bardziej otwarte na innych i kreatywne. Poza tym pamiętajmy, że nie wiadomo, gdzie nasze dziecko w życiu dorosłym zamieszka…

Poruszyłaś temat Ludoteki, której jesteś współzałożycielką. Powiedz, jak narodził się pomysł stworzenia polonijnej szkoły dla małych Polonusów?
Wszystko zaczęło się od Karoliny Tomaszewskiej, która już w 2013/2014 roku poświęcała samodzielnie czas grupce dzieci polsko-włoskich. Było to 5 lat temu. Nie było to łatwe zadanie, ale eksperyment powiódł się w 100 procentach, dlatego wraz z moją „wspólniczką” – Małgorzatą Szwec postanowiłyśmy wesprzeć tą inicjatywę i pomóc stworzyć konkretny projekt. Udało się nam znaleźć wspaniałe nauczycielki, które uczą nasze dzieci do dzisiaj (Paulina Lewenko, Zdzisława Wrona, Justyna Skiba) oraz wspaniałe młode polskojęzyczne osoby (Simona D’Autorio, Laura Kubecka i Valentina Bachetti), które pomagają nam podczas zajęć. Prowadzenie Ludoteki kosztuje nas wiele wysiłku i poświęcenia, ponieważ działamy w niej w czynie społecznym, a symboliczna, miesięczna opłata w kwocie 10 € służy na pokrycie kosztów materiałów szkolnych, biurowych, nagród, upominków oraz organizację różnych imprez okolicznościowych. Naszą zapłatą i satysfakcją są uśmiechnięte buzie naszych uczniów i ich rodziców. To jest dla nas najważniejsze.
Polska Ludoteka „Wojtek” w Ascoli Piceno działa już od czterech lat i współpracuje z Wydziałem Konsularnym Ambasady RP w Rzymie, Radą Oświaty Polonijnej we Włoszech i Ośrodkiem Polskiej Edukacji za Granicą oraz Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska”.
Rok 2017 był dla nas przełomowy, ponieważ w Ascoli powstało nasze Stowarzyszenie Włosko- Polskie LUDOTEKA WOJTEK, by w autonomiczny sposób móc prowadzić działalność na rzecz szkolnictwa jak i Polaków zamieszkałych w okolicach. Oprócz tego powstała także filia naszej Ludoteki w San Benedetto del Tronto.

Minęło 5 lat od powstania Ludoteki. Opowiedz o jej sukcesach.
Uczniowie Ludoteki kilkakrotnie zostali laureatami wielu konkursów dla dzieci polonijnych. Naszym ogromnym sukcesem była współpraca przy organizacji wystawy w Ascoli Piceno w maju 2017 r. o Wojtku – żołnierzu 2. Korpusu Polskiego i bohatera bitwy o Monte Cassino. Obie nasze placówki biorą także udział w projektach “bliźniaczych” ze szkołami w Polsce. Nasi uczniowie w tym roku napisali i otrzymali od kolegów z Polski listy i kartki świąteczne, zarówno zimą jak i latem. Kolejnym projektem było “Nasze miasto nasze gniazdo”, gdzie nagraliśmy DVD o Poznaniu. Staramy się urozmaicić życie w Ludotece, organizując wycieczki oraz letnie półkolonie. W tym roku zorganizowaliśmy wyprawę do miasta Imola, gdzie nawiązała sie stała przyjaźń i współpraca dotycząca wojsk generała Andersa i niedźwiedzia Wojtka, a kilka miesięcy wcześniej, na prośbę kilku włoskich tatusiów, zorganizowaliśmy kurs języka polskiego. Ostatnim naszym sukcesem była organizacja wraz z Urzędem Miasta w Ascoli Piceno „Konceru Pozeji Polskiej”. Mieliśmy tym samym zaszczyt spędzić więcej czasu z Panią Ewa Mamaj – kierownikiem Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Rzymie, która od lat była prawie zawsze obecna na ważniejszych imprezach Ludoteki.
W planach na ten rok mamy także nowe projekty, dotyczące wyjazdów dzieci do Polski, ale to niespodzianka dla wytrwałych…

Jakie są Twoje marzenia, o ile masz jeszcze na nie czas, widząc ile rzeczy na raz robisz. Czy chciałabyś kiedyś wrócić do Polski? A może widzisz przyszłość Twoich dzieci w naszej Ojczyźnie?
Moje marzenia… Lubię podróżować, poznawać nowe miejsca, bo przecież Włochy to piękny kraj. Chciałabym, by nasza „polska rodzina” z okolic Ascoli Piceno i San Benedetto del Tronto ciągle rosła, ponieważ razem można więcej… Do Polski jeździmy na wakacje, chciałabym móc częściej jeździć tam na Święta, ale powrót na stałe to w tej chwili nierealna opcja. A moje dzieci? Chętnie im pomogę, jeżeli podejmą taką decyzję w przyszłości…

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.
Dziękuję i zapraszam wszystkie dzieci z okolic Ascoli Piceno i San Benedetto del Tronto do uczęszczania do naszych Ludotek.

rozmawiała Anna Malczewska