Marzena Tatarczak: „Nasi klienci to dbający o zdrowy styl życia i ‘leniuchy’, którym brakuje czasu i chęci do zdrowego odżywiania się”

Przyjechała do Włoch za głosem serca 8 lat temu. W kwietniu br. wraz z narzeczonym otworzyli niedaleko Turynu ApetEat – catering dietetyczny, oferujący zbilansowane posiłki dla osób, które marzą o szczupłej sylwetce bez głodówki. Z Marzeną Tatarczak rozmawia Anna Malczewska.

33-letnia Marzena Tatarczak pomimo tego, że na początku jej życia na emigracji więcej było upadków niż wzlotów, nigdy się nie zniechęciła. Wierzyła, że może odnieść sukces, że może stworzyć coś swojego na obczyźnie. Fot. arch. prywatne

Przyjechałaś do Włoch ponad 8 lat temu. Nie był to Twój pierwszy wyjazd emigracyjny, przez kilka lat mieszkałaś także w Londynie. Dlaczego zdecydowałaś się przeprowadzić właśnie do Włoch?
Do Włoch trafiłam ze głosem serca, tak tak!!! Młoda, głodna wrażeń i szukająca przygód, ale jednocześnie ostoi i miejsca, gdzie mogłabym stworzyć swoje „gniazdko”.

W Londynie mieszkałam przez 5 lat. To właśnie tam przeszłam prawdziwą szkołę życia, musiałam uczyć się wszystkiego od zera i pomimo tego, że rodzice od dziecka zadbali o moją edukację na najwyższym poziomie to i tak bariera językowa okazała się jednym z głównych problemów po przyjeździe do Londynu.
W Anglii nauczyłam się walczyć o swoje i małymi kroczkami dążyć do celu. Mimo tego, że na początku mojego życia na emigracji więcej było upadków niż wzlotów, to nigdy się nie zniechęciłam. W trakcie pobytu w „deszczowej krainie” udało mi się skończyć zaocznie studia w Polsce w Opolu na wydziale Wychowania Fizycznego i Fizjoterapii. W 2008 roku wróciłam do Polski. To był w moim życiu przełomowy rok. Obroniłam pracę magisterską, postanowiłam skończyć z życiem w biegu i zająć się rozwijaniem pasji. Mimo młodego wieku wiedziałam co chcę robić. Dusza artysty, niespełnione marzenie o Akademii Sztuk Pięknych, pomaganie innym, pasja do gotowania, którą odkryłam podczas pobytu w UK i ON… Norbert.

Poznaliśmy się w dzień po mojej obronie pracy magisterskiej. Przyjechał do babci na wakacje, z widzenia twarz nie była obca ale za nic nie mogłam skojarzyć, gdzie się już widzieliśmy. Po krótkiej rozmowie oboje doszliśmy do tego, że łączy nas wspólna szkoła podstawowa. On był rocznikiem niżej, ja w ostatniej klasie. Na nowych nie zwracało się zbytnio uwagi, bo każdy miał już „odchowane” znajomości. I tak z dnia na dzień rozkwitała miłość. Po krótkim pobycie w Polsce wrócił do Włoch, tu miał rodzinę i pracę. Zostawił mnie z milionem myśli w głowie. Co robić? Ściągnąć go do Polski, wyjechać do Niego, czy wyjechać razem w nieznane? 25 kwietnia 2008, spakowałam walizkę, pożegnałam rodziców (nigdy się nie żegnam, zawsze mówię „do zobaczenia, zaraz znowu się zobaczymy”, bo pożegnanie brzmi jak coś na zawsze) i wsiadłam do autobusu jadącego do Włoch.

Po przyjeździe zamieszkałaś w Rivoli, niedaleko od Turynu. Jak układało się na początku Twoje nowe życie na emigracji?
W Rivoli mieszkamy do dnia dzisiejszego, chociaż bardzo lubię jeździć do Turynu, który w przeciwieństwie do Londynu okazał się być cudownym miejscem, mimo że to metropolia to nikt tu za nikim nie goni, ludzie mają czas zatrzymać się na ulicy, uśmiechnąć się do drugiej osoby, w każdej chwili napić się kawy ze znajomym. I nawet język był przyjazny i ekspresowo się go nauczyłam. Wszystko układało się tak, jak chcieliśmy: praca, dom, podróże. Pracowaliśmy w lokalnych, dobrze prosperujących firmach. Norbert – zawzięty sportowiec dla Fiata, ja fizykoterapeuta opiekująca się starszymi ludźmi.

O tym, że lubisz gotować już wiemy, ale czy Twój partner także kocha siedzenie przy garnkach?
Oboje kochamy gotować, czasem toczymy wojny w kuchni o to kto i co ma ugotować. Uwielbiamy nowe smaki i z przyjemnością wracamy do tych, które nam przypadły do gustu. Często próbowaliśmy przysmaków zagranicznych kuchni, nie jesteśmy wybredni, wszystko trzeba skosztować, żeby móc powiedzieć, że coś jest smaczne lub nie. A pasja??? Wynieśliśmy ją z domu, wszystko ma być pyszne jak u mamy. Albo kochasz gotowanie albo nie. My mamy dwie cudowne miłości w życiu, siebie nawzajem i kuchnię.

Słyszałam, że chcieliście otworzyć w Turynie lokal z prawdziwymi, polskimi zapiekankami.
Tak, od kilku lat nosiliśmy się z zamiarem otwarcia w Turynie miejsca z polskimi przysmakami. Chcieliśmy poprowadzić lokal z zapiekankami na polskim, chrupiącym pieczywie. Pomysł może i był dobry, ale brak dostępnych lokali w strefie, która nas interesowała, podciął nam chwilowo skrzydła. Szukaliśmy dalej alternatywy. Takim sposobem w chłodny, niedzielny wieczór narodził się pomysł na ApetEat, catering dietetyczny.

I w kwietniu br. udało się Wam go wreszcie otworzyć, choć przygotowania do tego momentu trwały prawie rok.
W 2016 roku zaczęliśmy dowiadywać się co jest potrzebne, by otworzyć tego rodzaju firmę we Włoszech, obmyślać biznes plan i całą otoczkę marketingową, żeby wejść na rynek zdecydowanie i z hukiem. Rok później nasze starania stały się faktem. ApetEat oficjalnie został otwarty. Od samego początku nastawiliśmy się na klientów dbających o zdrowy styl życia, ale także tych „leniuchów”, którym brakuje czasu i chęci do zdrowego odżywiania się.

Jaka jest idea Waszej firmy?
Promowanie prawidłowego odżywiania się, zdrowego stylu życia, pomagania osobom z różnymi dolegliwościami poprzez przygotowywanie odpowiednio dobranych i pełnowartościowych posiłków, pamiętając, że słowo dieta nie znaczy głodzenie się i wykluczanie z jadłospisu przysmaków, a dobieranie produktów najwyższej jakości, przygotowywanie ich w prawidłowy sposób i spożywanie w odpowiednich odstępach czasowych.

W jaki sposób przygotowujecie posiłki?
Nasze menu jest skrupulatnie przygotowywane przez nas i sprawdzane przez dietetyka współpracującego z nami. Każdy posiłek musi mieć prawidłowo dobrane wartości odżywcze tak, aby pokryć zapotrzebowanie energetyczne na cały dzień. Opracowaliśmy 3 programy menu: dieta standardowa, wegetariańska i bez glutenu. Każdy z nich, w zależności od klienta, jest rozłożony na 3 warianty kaloryczne: 1500 kcal, 2000 kcal i 2500 kcal. W naszej ofercie znajdują się również indywidualne oferty dla sportowców. Każdy klient może sam wybrać jaki typ diety prowadzić lub bezpłatnie skontaktować się z naszym dietetykiem i dobrać optymalny program odżywiania dla siebie. Posiłki przygotowywane są każdego dnia do południa tak, aby w ten sam wieczór lub najpóźniej następnego dnia z rana klient mógł degustować się i podziwiać nasze dania, bo przecież nie jemy tylko buzią, ale też i oczami. Wspieramy również miejscowych rolników kupując od nich codziennie świeże owoce i warzywa. Każdy posiłek jest skrupulatnie przygotowywany i hermetycznie pakowany tak, aby nie stracił swoich wartości odżywczych i walorów smakowych przy ponownym otworzeniu i na przykład podgrzaniu. Oczywiście jak na dobrego kucharza przystało, zanim cokolwiek wyjdzie z naszej kuchni musi zostać przetestowane na nas samych (śmiech). Do klienta trafia gotowe pudełko z 5 wyśmienitymi, zdrowymi i zbilansowanymi posiłkami.

W jaki sposób można zamawiać posiłki i jaki jest ich koszt?
Zamówienia można składać telefonicznie lub mailowo, wszystkie dane kontaktowe można znaleźć na naszej stronie www.apeteat.it lub na facebook/apeteat – diet delivery.
Koszty jednorazowego boxu to 23,50€ z dowozem. Każdy następny box to koszt wahający się w granicach od 26€ do 31,90€ w zależności od rodzaju diety i zapotrzebowania kalorycznego. Jeśli klient złoży zamówienie na tydzień to odliczamy koszty dowozu, natomiast jeżeli zamówienie jest długoterminowe to oczywiście robimy indywidualne oferty tak, aby zadowolić klienta i nas samych.

Zauważyłam że do Waszego menu wprowadziliście także potrawy typowo polskie, jak pierogi ruskie, czy myślicie o rozszerzeniu polskiego menu?
Nasza kuchnia oparta jest głównie na naszych autorskich pomysłach kulinarnych, chcieliśmy połączyć różne typy diet z przeróżnych zakątków świata i połączyć to z polskimi smakami. Będziemy starać się wprowadzać więcej polskości do naszych dań.

Gdzie można korzystać z waszych usług? Myślicie o rozszerzeniu Waszej działalności?
Na dzień dzisiejszy nasza działalność ogranicza się do Turynu i prowincji, mam jednak nadzieję, że z czasem uda nam się rozszerzyć działalność na inne miasta, kto wie… może stworzymy wielkie mocarstwo ApetEat (śmiech).