in ,

Rzym: Leopold Nowotny – malarz, restaurator, kolekcjoner. Wspomnienie z okazji 148. rocznicy śmierci.

W listopadzie ubiegłego roku, w Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych w Rzymie odbyło się spotkanie poświęcone Leopoldowi Nowotnemu (Rzym †1870) – malarzowi religijnemu, który większą część swojego życia spędził w Rzymie. Sylwetkę artysty „namaszczonego od dzieciństwa dla sztuki” przybliżył nam wtedy dr Emilian Prałat z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. [Czytaj: Nowotny – biografia nowoodkryta. Wykład w Papieskim Instytucie Studiów Kościelnych w Rzymie].

Wiele postawionych wówczas pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi, wątpliwości dotyczące zarówno twórczości Nowotnego, jak i jego życia prywatnego czekają jeszcze na wyjaśnienie. Sprostowanie sprzecznych informacji, opublikowanie wyników najnowszych badań oraz rzetelne, naukowe opracowanie życia i twórczości tego człowieka to wyzwanie dla historyków. Naszym „polonijnym zadaniem” jest pamiętać i pogłębiać wiedzę o jednym z nas w oparciu o ogólnie dostępne i wiarygodne materiały. W związku z tym oraz przypadającą wkrótce 148. rocznicą śmierci „naszego” rzymskiego artysty, zajrzałam do ogólnie dostępnych XIX-wiecznych czasopism polskich z nadzieją znalezienia informacji poświęconych Nowotnemu. Ta lektura okazała się „strzałem w dziesiątkę” chociaż… znalezione materiały nie są  pozbawione merytorycznych błędów, które uwadze wnikliwych Czytelników na pewno nie umkną. Oto kilka owoców tej niezwykle interesującej prasówki sprzed lat.

Wizerunek L. Nowotnego opublikowany w „Wieńcu” w 1872 r.

Leopold Nowotny był nie tylko malarzem, ale również uzdolnionym i cenionym restauratorem. O tym jego wyjątkowym „darze” pisał m.in. krakowski „Czas”. W dniu 5 maja 1852 roku, w rubryce poświęconej zagadnieniom literacko-artystycznym czytamy: „Te, prawda nieliczne, ale przynoszące mu zaszczyt dzieła, wykonał ziomek nasz, że tak powiem ukradkiem, w chwilach wypoczynku po żmudnej i niewdzięcznej pracy, która chleb mu daje. Nowotny zajmuje się restauracyą dawnych uszkodzonych obrazów – w czem nabył znakomitej wprawy.” W tej samej gazecie dwa lata później napisano: „Oprócz talentu, który Nowotny kształci na najlepszej drodze, a który go kiedyś znamienitym i głośnym malarzem uczyni, posiada on dar szczególny, sekret wyłączny prawie, w najwyższym stopniu rozwinięty, restaurowania obrazów klasycznych, bez narażenia ich na najmniejszą szkodę, lub zatratę pierwiastkowej świetności stylu i maniery: dar to rzadki, jedyny w tym oddziale sztuki. Właściciele Rafaelów, Guercinów, Leonardów da Vinci, Domenikinów, Tycyanów, i w ogóle wszystkich tych olbrzymów włoskiej szkoły, oddają mu chętnie i z zupełną wiarą te skarby, aby im przywrócił wiekami przytartą świetność. Sztukę restaurowania starych obrazów wzbogacił Nowotny kilką nawet ważnemi wynalazkami, które wartość jej podniosą. – Widziałem kilka obrazów wielkich mistrzów, które on wybornie przemalował…” („Czas” nr 88, 16.04.1854)

Nic dziwnego, że Ojciec Święty Pius IX zlecił właśnie Leopoldowi Nowotnemu odnowienie ikony znajdującej się obecnie w rzymskim kościele pod wezwaniem św. Alfonsa Maria de Liguori przy via Merulana 31 – Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Przed tą Ikoną Polonia rzymska modli się od ponad 20 lat, uczestnicząc w nabożeństwach i Mszach świętych odprawianych w języku polskim. (http://matkabozanieustajacejpomocy.pl/)

Od lewej: Ikona przed odnowieniem w 1866 r., nawa główna Sanktuarium Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Rzymie (znana Polakom jako tzw. Merulana), Ikona po odnowieniu. Źródło: Wikipedia.

O śmierci Leopolda Nowotnego poinformował m.in. wydawany w Dreźnie pod redakcją Józefa Ignacego Kraszewskiego “Tydzień polityczny, naukowy, literacki i artystyczny”. W dniu 30 października 1870 roku ukazała się następująca informacja: „Nekrologija niestety – bardzo znowu obfitą. Otrzymaliśmy z Rzymu wiadomość o śmierci Leopolda Nowotnego… Dnia 10. Października umarł w Rzymie znakomity artysta Leopold Nowotny, w młodym wieku , bo nie więcej może nad lat trzydzieści kilka mający. Ojciec Leopolda rodem Czech, muzyk, duszą całą artysta, święta i zacna postać, długi czas przebywał w Polsce, osiadł był potem w Odessie. Syn również namaszczony od dzieciństwa dla sztuki, rozmiłowany w niej, poświęcił się jej, pracując raczej dla wypowiedzenia co miał w sobie, niż dla pozyskania sławy i rozgłosu. Stosunkowo też mniej on był znanym i cenionym niż zasługiwał. Leopold przywiązał się szczególniej do szkoły starożytnej chrześcijańskiej, do epoki przedrafaelowskiej, która wydała Peruggina, Luiniego, Belliniego it. p. W tym rodzaju tworzył piękne, godne często ucznia Fra Beato obrazy treści religijnej. W Rzymie od lat osiadły, mieszkał u ks. Odeschalchi z domu hr. Branickiej. Wiele dzieł jego pozostało w tym domu. Śliczne jego rysunki są dosyć rzadkie w naszych zbiorach. Rodem Czech, wychowaniem i sercem Polak zarazem, drogim był równie obu bratnim narodowościom.” (Rok I, nr 44, s. 411-412)

Dwa lata po śmierci artysty, w warszawskim “Wieńcu” ukazał się obszerny artykuł autorstwa Władysława Gepnera poświęcony życiu i twórczości Nowotnego. Pragnę zwrócić Czytelnikom uwagę na fragment, w którym autor pisze: „Chociaż więc wiadomości, które dziś podaję nie są zupełnie dokładne, uważam jednak za właściwe ogłosić je drukiem, żeby interesujący się sztuką i posiadający gruntowniejsze szczegóły życia artysty, mogli dopełnić niniejszy pobieżny pogląd na życie i prace ś.p. Leopolda.” Ten fragment to nic innego jak zwrot do żyjących dzisiaj miłośników i historyków sztuki. Mając nadzieję, że to „dopełnienie” wkrótce nastąpi, przytaczam artykuł Władysława Gepnera w całości. Życzę miłej lektury!

Agata Rola-Bruni

LEOPOLD NOWOTNY – ARTYSTA MALARZ

Wzmianka pośmiertna spisana przez Władysława Gepnera podług opowiadań artysty rzeźbiarza Ludwika Kucharzewskiego.

 Do liczby Polaków pracujących gorliwie dla sztuki, znających ją gruntownie, ale nie chciwych rozgłosu, a przeto zapomnianych prawie zupełnie w swoim kraju, należał zmarły w miesiącu Październiku 1870 roku w Rzymie artysta malarz Leopold Nowotny. O ile można zasięgnąć pamięcią, istniejąca w Warszawie około r. 1858 wystawa obrazów Żmijowskiego, posiadała piękny obraz Nowotnego przedstawiający Świętą Annę uczącą czytać N. Pannę. Kościół willanowski i kaplica w Królikarni posiadają prace Nowotnego; na wystawie Towarzystwa Zachęty Sztuk pięknych, w początkowych latach istnienia Towarzystwa, znajdował się czas jakiś obraz tego artysty, przedstawiający Najświętszą Pannę Niepokalanego Poczęcia. W ogóle o Nowotnym mało pisano, prac bowiem swoich na wystawach wiele nie okazywał, osoby nawet miłujące sztukę mało je znają.

Chociaż więc wiadomości, które dziś podaję nie są zupełnie dokładne, uważam jednak za właściwe ogłosić je drukiem, żeby interesujący się sztuką i posiadający gruntowniejsze szczegóły życia artysty, mogli dopełnić niniejszy pobieżny pogląd na życie i prace ś.p. Leopolda.

Nowotny urodził się około 1820 roku z ojca muzyka przybyłego z Pragi czeskiej na Podole do jednego z zamożnych domów, gdzie był i nauczycielem muzyki i podobno kierował dworską kapelą. Staruszek przeżył syna, dotąd bowiem jako nauczyciel muzyki żyje w Odessie.

Leopold Nowotny nauki szkolne pobierał w Krzemieńcu a malarstwa uczył się w Wiedniu, gdzie zapoznawszy się ze sławnym malarzem religijnym Fürichem, został ulubionym jego uczniem i przyjacielem; tą przyjaźnią w późniejszem życiu zawsze się szczycił, i czas nauki pod kierunkiem wspomnianego nauczyciela mile wspominał. Po kilkoletnich naukach w Wiedniu udał się Nowotny do Wenecyi, gdzie znalazł korzystne zajęcie w przerysowywaniu mozaik i najdawniejszych malowideł zdobiących kościół Św. Marka. Rysunki te wykonał dla jakiegoś niemieckiego nakładcy, do zamierzonego poważnego wydawnictwa o sztuce.

Artysta ten pędził lat ośm w Wenecyi, przeważnie prawie dla wykonania kopij z nagromadzonych tam zabytków sztukie; nic więc dziwnego, że studyując mozaiki od ich prawie zrodzenia się na ziemi włoskiej podczas rozpoczęcia budowy kościoła św. Marka około XI wieku, do dojścia ich do ostatniego punktu wydokonalenia w XVII wieku, we wszystkich dziełach swoich zachował wielką powagę kompozycyi, a nawet może i trochę sztywności rysunku, cechującej bizantyńskie i Romańskie obrazy, obok głęboko zrozumianego uczucia religijnego. W czasie przebywania w Wenecyi narysował Nowotny życie N. Panny w szeregu pomysłów, ale że tej pracy nie wydał na widok publiczny, pomimo że ją uważał za najważniejsze dzieło swoje, przy wrodzonej dobroci chara

kteru, niezdolności odmawiania czyjejś prośbie, rozdał całą między kolegów i rodaków pracownię jego odwiedzających, nie zachowawszy sobie reprodukcyi. Ci co oglądali niektóre z kompozycyi oddawali wielkie tej pracy pochwały. Pomysł, który tu w rycienie naśladującej dokładnie rysunek ręczny Nowotnego zamieszczamy, należy właśnie do tego szeregu pomysłów, i służy jako rysunkowe objaśnienie do pochodzenia N. Matki Zbawiciela z rodu Dawidowego.

Z Wenecyi przeniósł się Nowotny do Rzymu. Czuł doskonale, że po odbytej nauce szkolnej malarstwa w Wiedniu, po dopełnieniu duchowej strony tejże nauki na studyach swoich w Wenecyi, może rozpocząć dojrzałą pracę artystyczną, a Rzym uważał za najwłaściwsze do tego miejsce, osiadł więc pełen energii i siły pośród powabów dla miłośnika sztuki tak obficie zebranych w murach starej Romy, i tam też dokonał życia po dwudziestoletniej blizko pracy.

Dzieła Overbecka najbardziej przypadły do usposobienia Nowotnego; poznał się też i zbliżył ściślejszym węzłem z tym mistrzem spółczesnego malarstwa religijnego, a przez niego wkrótce polubiony, wszedł w najwyższe towarzystwo duchowne i świeckie rzymskie. Z koła tego pojął w małżeństwo synowicę [bratanicę] kardynała Brunellego noszącą to samo nazwisko (*), otworzył pracownię przy Piazza delle Trecanelle, i malował ciągle, produkując mnóztwo obrazów religijnej treści. W Rzymie samym, podający to wspomnienie życia Nowotnego, a który kilkuletnią był z nieboszczykiem złączony znajomością, pamieta jeden tylko obraz znacznych rozmiarów w kościele pp. Bazylianek, przedstawiający Matkę Zbawiciela z kilku świętymi. Znaczna liczba obrazów Nowotnego przeważnie malującego Madonny, rozchodziła się w tym czasie po Włoszech, Niemczech i karju naszym: Wielkie Księstwo Poznańskie posiada ich część najznaczniejszą.

Z obrazów wykonanych przez Nowotnego w Rzymie, wyróżnia się wybitnemi zaletami Chrystus Pan okazujący się po Zmartwychwstaniu Matce swojej; bardzo piękne jest malowidło przedstawiające Kommunię św. Stanisława Kostki.

Malował także Nowotny niemało obrazów na tle złotem w bizantyńskim stylu, a w zwrocie tym ku archaizmowi w malarstwie widać właśnie wpływ mozaik weneckich. Jedna ze znaczniejszych prac w tym rodzaju znajduje się w Londynie, wykonana na zamówienie; stanowi ona tryptyk, którego środkowy obraz przedstawia N. Pannę Niepokalanego Poczęcia, boczne innych świętych. Niektóre swoje utwory ś.p. Leopold sztychował; znanemi są Św. Andrzej Bobola i Apostołowie. Na parę lat przed śmiercią, czy to wskutek utraty stosunków, a przynajmniej znacznego zmniejszenia ich przez śmierć Kardynała Brunelli, czy też przez niemożność wytrzymania współzawodnictwa z świetniejszymi w kolorze malowaniami artystów nowszej szkoły, Nowotny zniechęcił się do tworzenia nowych obrazów. Zawsze nieco surowy w kolorze zbliżonym do dawnych malowideł, tracił powoli zwolenników, a podobno znalazł dużo niechętnych sobie; zwinął więc pracownię i w małem mieszkaniu, zamiłowany zawsze w pięknie, zajął się skrzętnem a nawet namiętnem zbieraniem dawnych obrazów, medali, monet, it. p. starożytności. Że umiał zbierać i posiadał cenne rzeczy, za dowód może posłużyć, iż jeden obraz zakupiony od niego został do galeryi Luwru. Zamiarem i marzeniem Nowotnego było, kiedyś zbiory swoje przewieźć do kraju; śmierć jednak ubiegła jakiekolwiek w tej mierze rozporządzenia.

W tych ostatnich chwilach życia zajmował się restaurowaniem obrazów. Jako człowiek był ś.p. Nowotny jak najlepszych skłonności; prawy, charakteru łagodnego, uprzedzająco grzeczny, uczynny, koleżeński, nie umiał odmówić nikomu pomocy swojej, niejednokrotnie płacił długi kolegów. Widome są i prace piśmiennicze Nowotnego. Jedna „O sztuce średniowiecznej” zbyta była przez niego do Niemiec, gdzie może już została wydana, druga „o malarstwie pod względem chemicznym” ta pozostała w rękopisie, wielu jednakże znajomych mu artystów korzystało ze wskazanych tam przepisów i ci okazywali mu za to wiele wdzięczności, co dowodzi, iż rzecz musiała być gruntownie obrobiona. Podobno napisał to dziełko na mocy doświadczenia swego i znalezionych notat po mistrzu kolorytu, Tycyanie, robił też preparaty farb, podług tych przepisów, które w użyciu mają być doskonałe, a godne, aby wraz z całą tą sumienną pracą długoletniego doświadczenia zmarłego artysty, doczekały się wydania na widok publiczny.

(*) Z małżeństwa tego miał trzy córki, z których w roku 1870 żyła tylko jedna.

Od lewej: Strona tytułowa „Wieńca” 1872 oraz szkic do obrazu Leopolda Nowotnego z dalszej strony pisma („Wieniec” ze zbiorów Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej).

 

 

 

 

 

Dlaczego warto wychować dwujęzyczne dziecko?

Polki chcą pracować za granicą