in

Jestem z Polski. Jestem z Codogno: Reportaż z czerwonej strefy Cz. 1

Anna Janina Kloza mieszka w Codogno i od 23 lutego żyje w kwarantannie z powodu przypadku wykrycia w jej miasteczku zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Zapraszamy do przeczytania pierwszej części reportażu z czerwonej strefy.

Codogno to 16-tysięczne miasteczko położone w  południowej Lombardii. Należy do prowincji Lodi, która słynie z hodowli zwierząt przeznaczonych do uboju.  To około 450  tysięcy tuczników,44 tysięcy macior i 100 tysięcy sztuk bydła rocznie. W listopadzie odbywa się tu Fiera di Codogno, na której demonstrowane są najlepsze rasy. Rolnicy są nagradzani i wyróżniani. Wydarzenie sięga swoimi tradycjami roku 1791.Jest to powód to dumy i radość, gdy mieszkańcy Codogno są często na podium. Zapraszają sąsiadów z okolicznych miasteczek i świętują.

We czwartek i we wtorek  w Codogno odbywa się bazar. Można kupić świeże warzywa, owoce czy mięso, śmieszne spinki do włosów, plastikowe portfele, bieliznę czy firmowe buty z końcówek kolekcji. Emigranci z Maroka sprzedają ubrania z Turcji. Układają kolorami swetry, bluzki i sukienki. Nie trzeba pytać o cenę. Wszystkie kosztują 20 euro, a w czasie wyprzedaży nawet dziesięć. Niektórzy żałują ,że handel kończy się o 13.00.,,To trochę za wcześnie. Ja wracam z pracy po 15.00.Szkoda.Nie mogę kupić nic fajnego w dobrych cenach”-mówi  Sara. Czasami rozmawiam ze sprzedawcami ,bo nie znam wielu gatunków serów a nawet warzyw. Są radośni i głośno zachwalają swoje towary. Najgłośniej krzyczy Giovanni- sprzedawca cytrusów. Wszystkim, którzy u niego kupują, dorzuca kilka sztuk owoców gratis. Uwielbiam ten bazar,bo czasem idę po prostu pogadać z ludźmi, dowiedzieć się czegoś nowego o serach, których jeszcze nigdy nie jadłam, albo o sposobach przyrządzania karczochów.

O 13.00 na plac wjeżdżają maszyny czyszczące bruk i wszystko wydaje się takie czyste. Nie zostaje żaden karton, żaden papierek. Plac handlowy pustoszeje. Spacerują tylko mamy z dziećmi ,widać kilka opiekunek wraz ze swoimi podopiecznymi. Niektóre rozmawiają po rosyjsku.

W Codogno  jest kilka lodziarni i kawiarnie, gdzie można wypić doskonałą kawę. Życie toczy się na zewnątrz, są bary, gdzie starsi panowie grają w karty, w innych spotykają się młodzi tylko na aperitivo.

Na Placu Cairoli przyjezdni oglądają rzeźbę Chrystusa Bezdomnego, którą wykonał kanadyjski artysta Timothy Schmalz. Została ona podarowana przez włoskiego prałata kościoła katolickiego, byłego Przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia-Rino Fisichella. Duchowny przekazał rzeźbę swojemu miastu – Codogno, w którym się urodził w 1951 roku. Gdy po raz pierwszy to zobaczyłam, myślałam, że to żywy człowiek, który drzemie.

Na ławce leży bowiem postać naturalnej wielkości nakryta płachtą. Artysta zainspirował się słowami z Ewangelii Świętego Mateusza: ,,Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Chrystus przedstawia bliskość Syna Bożego z tymi, którzy są wykluczeni, stygmatyzowani, z tymi, którzy są chorzy?

Anna Janina Kloza Fot. arch. prywatne

Na polach za Codogno rośnie zboże, kukurydza, pomidory, białe buraki czyli bietola. To rolnicze tereny na Nizinie Padańskiej. To tu można zjeść doskonały cieniutko pokrojony ser Raspadura czy Gorgonzolę, produkowaną w niedalekim Casalpustelrengo. Mieszkańcy mają swój dialekt, z którego są bardzo dumni, jednak posługują się nim tylko osoby starsze. Lubią  sport amatorski. Jest drużyna rugby, grupa wspinaczkowa, grupa biegaczy, amatorska drużyna piłkarska młodzików,  dwie siłownie, kilka grup tańca towarzyskiego. Ścieżki rowerowe w kierunku San Fiorano są pełne rowerzystów. Pogoda sprzyja aktywnościom na zewnątrz, gdy tylko zaświeci słońce wszystkie kawiarnie są pełne, nawet rano. Po dziesiątej jest krótka przerwa na kawę, a po 13.00 godzinna przerwa obiadowa. Wtedy eleganccy pracownicy banków i Urzędu Miasta zmierzają w kierunku Gandalugi albo La Manii. Niektórzy decydują się na sushi w Shabu.

Co roku organizowany jest karnawał, na który przyjeżdżają mieszkańcy innych miast. W tym roku było wyjątkowo dużo gości.

Jednak od 23 lutego do Codogno nie może nikt wjechać ani nikt stąd wyjechać. Zostaje ogłoszona kwarantanna z powodu przypadku wykrycia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Pacjent jeden

19 lutego do szpitala w Codogno po raz drugi  zgłasza się Marco- 38-letni mężczyzna, który ma wysoką temperaturę i problemy z oddychaniem. Najpierw leczony jest na oddziale ogólnym,a następnie na intensywnej terapii. Diagnoza: koronawirus SARS-CoV-2. Włoski portal Corriere.it zrekonstruował  jego aktywności życiowe mające miejsce kilkanaście dni wcześniej. Większość z nich dotyczy Lombardii.

2 lutego pacjent bierze udział w maratonie w Ligurii. Trasa jest wyznaczona pomiędzy Santa Marherita Ligure a  malowniczym Portofino.

4 lutego idzie do baru, a właściwie piwiarni w Casalpustelrengo. Spędza czas z kolegami, w tym z Giorgio, menagerem ,który w styczniu wrócił z Chin.

Marco zarazi trzech klientów baru.

9 lutego bierze udział w biegu w Sant’ Angelo Lodigiano. Zarazi swego kolegę sportowca.

13 lutego Marco idzie do pracy w fabryce Unilever w Casalpustelrengo. Później przebadają całą fabrykę w kierunku koronawirusa.

15 lutego robi kurs w siedzibie Czerwonego Krzyża w Codogno. Tego samego dnia gra w piłkę nożną w amatorskiej drużynie, która nazywa się ,,Il picchio di Somaglia”.Zarazi swoich dwóch kolegów. Tego samego dnia je kolację w Piacenzie. W nocy zaczynają się objawy charakterystyczne dla grypy. Wzrasta temperatura. Marco wypoczywa w domu. Zarazi swoją żonę będącą w ósmym miesiącu ciąży.

17 lutego mężczyzna nie da rady iść do pracy. Wzywa swego lekarza rodzinnego, który przyjeżdża po 13.00.Medyk obecnie przebywa w szpitalu w Codogno. Diagnoza: koronawirus.

18 lutego Marco zgłasza się na Izbę Przyjęć Szpitala w Codogno. Zostaje mu przypisany antybiotyk i po dwóch godzinach badań zostaje wypisany do domu. Pacjent jeden nigdy nie był w  Chinach. Nie myśli o swoim spotkaniu z kolegą, które odbyło się dwa tygodnie wcześniej. Lekarze nie przyjmują go w odpowiednim zabezpieczeniu, traktują jak pacjenta z normalnym przeziębieniem, tym bardziej, że jest to sezon grypowy. Premier Conte obciąży szpital, który, jego zdaniem, nie zachował odpowiednich procedur. Rząd włoski wprowadził zalecenia dla szpitali pod koniec stycznia, w związku z sytuacją w Chinach.

19 lutego pacjent wraca do szpitala w Codogno i zostaje przeniesiony na Oddział Ogólny.

Dzień później żona doznaje olśnienia: ,,Mój mąż jadł kolację z kolegą, który w styczniu wrócił z Chin”.

20 lutego pacjent jest na Oddziale Intensywnej Terapii w Codogno. W stanie krytycznym.

21 lutego piątek

W piątek jem sushi z koleżanką w Piacenzy.,,Słyszałaś o pierwszym przypadku koronawirusa  Was, w Codogno?”.,,Tak wiem, podano to w wiadomościach dziś rano”. Towarzyszy mi lekkie zaniepokojenie, wiem, ze wirus przenosi się dość szybko. Nie wiem o nim jednak zbyt dużo, odsuwam niepokój na później.

Wracam pociągiem z Piacenzy do Codogno. To około 13 kilometrów. Tylko jedna osoba jest w masce. Azjata. Nie widać paniki, życie toczy się normalnie. Piękne słońce i budząca się do życia przyroda. Muszę przygotować się do oprowadzania turystów po Mediolanie. W domu czytam ciekawostki o Zamku Sforzów i dzielnicy City Life. W stolicy Lombardii otwarte są wszystkie sklepy i restauracje. Idziemy na aperitivo na Navigli. Turyści z Polski. są zadowoleni, mówią, że chcą wrócić do Lombardii. Umawiamy się wstępnie na maj Chcą przywieźć swoje rodziny a może znajomych. Uwielbiam Mediolan, rytm tego nowoczesnego miasta, nowe idee, w każdej dziedzinie życia. Drzewa na balkonach?-czemu nie. Żółwie w Parco Sempione-czemu nie? To tu rodzą się nowe start-upy, to tutaj tętni życie Lombardii .Z jednej strony mam więc spokój Codogno, z drugiej rytm Mediolanu.

22 lutego sobota

Żadne pociągi ani autobusy nie zatrzymują się ani w Codogno ani w pobliskim Casalpusterlengo w związku z jednym przypadkiem koronawirusa w naszym miasteczku. Słyszymy tylko, że przejeżdżają, bo sygnalizują to przeciągłym sygnałem.

Z samego rana Gino podwozi mnie do Lodi. Wsiadam do  pociągu jadącego w kierunku Saronno. Spędzam cały dzień w Mediolanie. Pokazuję turystom Duomo, Galerię Wiktora Emanuela, Cmentarz Monumentale, nowoczesny projekt dwóch bliźniaczych wieżowców porośniętych drzewami w dzielnicy City Life. Jest piękna pogoda, niebo wręcz turkusowe.

W stolicy Lombardii otwarte są wszystkie sklepy i restauracje. Idziemy na aperitivo na Navigli. Pełno turystów, którzy szukają wolnych stolików, robią zdjęcia, zakupy, zaglądają do małych sklepików. Na Darsenie jeden z Włochów łowi ryby.

 23 lutego niedziela

,,Może lepiej wyjechać do Emilii Romanii. Nie wiadomo, jak sprawy się potoczą w związku z tym wirusem. Najwyżej wezmę urlop”– mówi Gino.

Pakuję walizkę, wkładam najpotrzebniejsze rzeczy, cieplejszy sweter, bo ojciec G. mieszka w górach. Jest 8.00 rano. G. przegląda TGCOM24 – jeden ze swoich ulubionych serwisów informacyjnych. Czyta, że zostaliśmy poddani kwarantannie do 8 marca. Nie możemy wyjechać z Codogno. Nie może też wjechać nikt do nas w związku z rozporządzeniem rządu. Wszystkie drogi wylotowe są pilnowane przez policję, ma być sprowadzone wojsko. Oprócz nas kwarantannie zostało poddanych dziewięć miasteczek w Lombardii i w Veneto.

Te miejsca to: Bertonico,Casalpusterlengo, Castelgerundo,Castiglione D’Adda, Fombio, Maleo, San Fiorano, Somaglia, Terranova dei Passerini,Vò. Zostają nazwane „czerwoną strefą”.

Przez dwa tygodnie będą zamknięte szkoły, przedszkola, restauracje, bary, banki siłownie, małe sklepiki. Nie będzie lokalnego bazarku i nikt nie kupi swetrów u Ahmeda ani owoców czy sera. Zamknięte zostają siłownie, hale sportowe, odwołane są wszystkie msze święte ,spotkania w stowarzyszeniach i klubach.

Nie zatrzyma się u nas żaden pociąg ani autobus. Będą otwarte tylko duże hipermarkety i apteki.

Oglądamy wiadomości z Mediolanu. Katedra Duomo zostaje zamknięta, jak również muzea i teatr La Scala. Wykupowane jest jedzenie, brakuje masek i żeli antybakteryjnych. Na bieżąco podawane są informacje w serwisach informacyjnych o liczbie zakażonych.

Rodzą się pytania, czy na pewno przypadek z Codogno jest pacjentem jeden.

*Niektóre imiona i nazwiska zostały zmienione

Anna Janina Kloza – polonistka, trener dialogu międzykulturowego, uwielbiająca pokazywać Mediolan nie tylko znajomym, miłośniczka dobrej kuchni,podróży i długich spacerów. Autorka strony  Innamorata dell”Italia. W Codogno mieszka od października 2017 roku.

CDN.

Koronawirus: najnowsze informacje z Włoch i ze świata (19 marca 2020)

Siamo tutti italiani! Pracownicy Ambasady RP w Rzymie jednoczą się z Włochami