Mała Yasmine z Nysy decyzją polskiego sądu wraca do swojego ojca do Włoch

Sąd Okręgowy w Opolu wydał postanowienie w sprawie małej Yasmin. Dziewczynka ma powrócić do Włoch.

O sprawie pisaliśmy na początku marca, kiedy to po interwencji prokuratora, Sąd Rejonowy w Nysie wstrzymał wykonanie postanowienia z lutego 2018 r. nakazującego wydanie dziewczynki do Włoch i oddalił wniosek o przymusowe odebranie dziecka.

10 września natomiast Sąd Okręgowy w Opolu nakazał mieszkającej w Polsce Katarzynie Nowak wydanie córki jej ojcu w ciągu 14 dni – Marokańczykowi mieszkającemu we Włoszech.

Ośmioletnia dziś Yasmin urodziła się we Włoszech ze związku Katarzyny N. i mieszkającego tam Marokańczyka, Mohameda S. Po siedmiu latach matka Yasmin postanowiła uciec do Polski z dziewczynką. Jak twierdziła, jej były partner stał się zagrożeniem dla niej i jej dzieci.

Mohamed S. zwrócił się o wydanie córki do polskiego wymiaru sprawiedliwości powołując się przy tym na zapisy art. 13 Konwencji Haskiej. Jak twierdził, jego córka została z Włoch uprowadzona bez zgody ojca i tamtejszego sądu, a on sam utracił możliwość widzenia ze swoim dzieckiem.

10 września rozprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Wiadomo jedynie, że sąd powołał biegłych, którzy mieli ocenić stopień związku dziecka z jej ojcem. Jak podają media polskie, według opinii biegłych, ojciec nie stanowi zagrożenia dla dziecka, córka go kocha i nie boi się go.

– Postanowieniem Sądu Okręgowego w Opolu dziecko powinno zostać wydane ojcu. Jest to postanowienie prawomocne i podlega wykonaniu w ciągu 14 dni – powiedział rzecznik sądu, sędzia Daniel Kliś.

– Nie rozumiem tej sytuacji – powiedziała Katarzyna Nowak w rozmowie z Radio Opole, matka Yasmin. – Nie rozumiem jak nie broni się polskiego dziecka i polskiego obywatela, w świetle ustawy wydanej przez pana prezydenta. To jest największa trauma dla dziecka. Powiedziano, że mogę sobie wrócić do Włoch, tylko gdzie, do czego? Nie mam miejsca zamieszkania, nie istnieje status quo sprzed uprowadzenia. Nie mamy domu, nie mam pracy, nie mam środków zabezpieczających nas. Wyobraźcie sobie, że moje dziecko to jest zabawka, którą się rzuca tam i z powrotem – oświadczyła.

– Jestem bardzo szczęśliwy z dzisiejszego postanowienia sądu – powiedział natomiast ojciec dziewczynki. – Jestem również zadowolony z tego, jak przebiegało całe postępowanie.

– Opcje są dwie – dodaje pełnomocnik Marokańczyka, Michał Wyjatek. – Albo córka zostanie wydana dobrowolnie, a jeżeli nie, to istnieje postępowanie o przymusowe odebranie, które przeprowadzane jest w takiej sytuacji przez kuratora. Liczymy na to, że dziecku zostanie ograniczony stres i kurator nie będzie musiał interweniować.

Matka dziewczynki i jej pełnomocnik zapewniają, że nie składają broni. Według nowych przepisów mogą ubiegać się o kasację postanowienia.

W rozmowie z TVP3 Opole Katarzyna Nowak przyznała, że „ iż to, że ojciec mojej córeczki został uniewinniony w sądzie w Rovigo na mocy wyroku mówiącego o tym, iż się znęcał nad nami, nie przesądza faktu, że tak naprawdę było”.

Umożenie sprawy we włoskim sadzie był jedną z przesłanek, dla których postanowienie Sądu Okręgowego w Opolu nakazuje wydanie córki ojcu.

Mecenas Maciej Kryczka z Instytutu Ordo Iuris w rozmowie z portalem wPolityce.pl stwierdził, że „matka w trybie natychmiastowym powinna złożyć wniosek do podmiotu uprawnionego do wniesienia skargi, np. Prokuratora Generalnego, Rzecznika Prawo Obywatelskich, który może skierować skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego”.

„We wniosku należałoby wykazać zasadność wniesienia skargi, dotyczącej rażącego naruszenia prawa przez Sąd, który wydał rozstrzygnięcie skutkujące wydanie małoletniego dziecka za granicę” dodał Kryczka.

Do wydania dziecka może jednak nie dojść. Sprawę analizuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Opr. AM

źródło: Radio Opole, wPolityce.pl, TVP3 Opole