O odzyskaniu Kościoła i Hospicjum św. Stanisława B.M w Rzymie

Z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości:
„O odzyskaniu Kościoła i Hospicjum św. Stanisława B.M w Rzymie”

Zgodnie z Uchwałą Rady Ministrów odzyskanie przez Polskę niepodległości świętujemy do roku 2022! Dlaczego? Ponieważ odzyskiwanie niepodległości było procesem trwającym kilka lat a nie pojedynczym wydarzeniem mającym miejsce w dniu 11 listopada 1918 roku. Wieloletni program obchodów pozwala na przypomnienie osiągnięć niepodległej Polski w różnych regionach naszego kraju, dociera do wszystkich Polaków, nie wyłączając tych, którzy mieszkają poza granicami kraju.

Pisząc w takim właśnie duchu, pragnę przypomnieć okoliczności odzyskania przez Polaków Kościoła i Hospicjum św. Stanisława B.M. w Rzymie – polskiej placówki, która przez prawie 100 lat pozostawała pod zarządem rosyjskim. Przytaczam w całości, zachowując oryginalną pisownię, dwa artykuły z krakowskiego „Czasu” (gazeta dostępna m.in. w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej www.mbc.malopolska.pl) Pierwszy z nich pt. „Polacy w Rzymie” ukazał się w numerze 71 w dniu 22 marca 1920. Oprócz okoliczności przejęcia przez władze polskie w marcu 1920 roku placówki, w ogólnym zarysie przedstawia kolonię polską w Rzymie i sylwetkę pierwszego rektora ks. prał. Józefa Florczaka. Drugi artykuł pt. „Odzyskane hospicyum w Rzymie” ukazał się w numerze 109 „Czasu” z dnia 8 maja 1920 roku. Znajdziemy w nim m.in. relację z urzędowego i liturgicznego przejęcia Kościoła i Hospicjum, które miało miejsce 3 maja 1920 roku. Na zaproszenie rektora Florczaka, Mszę św. odprawił i kazanie wygłosił tego dnia abp Edward Ropp. Uroczystość ta była przygotowaniem do odpustu z okazji święta patronalnego kościoła, które przypada w dniu 8 maja.

Dzieje Kościoła i Hospicjum św. Stanisława B.M. w okresie dwudziestolecia wojennego są fascynujące. Zachęcam wszystkich Czytelników do zainteresowania się tym tematem, jak również do bardzo uważnego śledzenia tego, co obecnie dzieje się w naszym polskim kościele.

Agata Rola-Bruni

„Polacy w Rzymie”

 Kuryer warszawski otrzymuje z Rzymu następujące informacje:

Polaków Rzym posiada około 600; częściowo są to zakonnice i zakonnicy, studenci duchowni, studyujący sztukę, parę rodzin polskich, wreszcie urzędnicy naszych ambasad.

Nowe stanowisko Polski w Europie wywołuje zmianę stanowiska wobec Kuryi Rzymskiej. Świeżo Polska została odznaczona przez mianowanie 2 kardynałów; zapewne niedługo zostaną powołani do tej godności jeszcze nowi księża kościoła, episkopat polski zbogacił się szeregiem prekonizacyi biskupich, a teren jej nowemi biskupstwami. Świeżo zaś Papież powołał na stanowisko prałata-audytora Św. Roty, Polaka, X. Józefa Florczaka.

Św. Rota Rzymska jest wyższą instytucyą sądową Kościoła katolickiego. Powołaną ona została do życia w dawnych czasach, a zreformowana za Piusa X. Sędziami w niej jest 12 audytorów, wybieranych przez Ojca św. z przedstawicieli różnych narodowości. Ostatnio po śmierci Niemca, znanego uczonego prawnika Mons. Hejnera o stanowisko to ubiegali się Niemcy, Południowa Ameryka i Hiszpania. Benedykt XVI [powinno być XV] mianował mons. Florczaka. Zapewne, piszą gazety włoskie, Papież jest pewien przyszłej wielkości i potęgi Polski, skoro audytorstwo oddał Polakowi. X. Florczak ma dużo zachowania w sferach watykańskich. Pochodzi on z dyecezyi włocławskiej; ukończył akademię duchowną w Petersburgu, oraz uniwersytet Angelicum w Rzymie i posiada doktoraty z obojga praw i teologii. Rok temu został prałatem papieskim, a obecna godność należy w Rzymie do t. zw. posto cardinalizio, t. j. stanowisko obiecujące piastującemu je kapelusz kardynalski.

Za staraniem posła Kowalskiego papież wyasygnował na polskie dzieci 300 000 lirów (3 miliony marek) i wkrótce znowu tyleż ma wyasygnować.

Świeżo uzyskano polski kościół św. Stanisława na rzecz naszego państwa z rąk Rosyan. Kościół ten miał w swem posiadaniu rząd rosyjski z prawem prezentacyi rektora. Po zmarłym przed kilku laty rektorze Ostromowie, konwertyście-Rosyaninie, rektorat się dostał X. Propolanisowi, znanemu ze swej nienawiści do wszystkiego, co polskie. X. Propolanis w czasie wojny już występował z insynuacyami, że kościół św. Stanisława jest rosyjski lub litewski i że Polsce być oddanym nie może. Pomimo to został naznaczony administratorem b. konsul rosyjski, obecnie generalny konsul polski na Włochy, p. B. Janiszowski. P. Janiszowski doskonale znany Polakom, którym się zdarzyło być we Włoszech, mając dawne i duże stosunki z Włochami, wznowił u św. Stanisława praktycznie hospicium i wprowadził do kościoła opiekę SS. Nazaretanek. Po załatwieniu sprawy przekazania rządowi polskiemu własności św. Stanisława, władza kościelna ma usunąć X. Propolanisa i oddać kościół obranemu przez polski episkopat rektorowi X. prał. Florczakowi.

Do Gazety lwowskiej  donoszą z Rzymu:

Dnia 12 bm. objął w imieniu państwa polskiego jen konsul Janiszowski Instytut św. Stanisława w posiadanie. Instytut ten założony przez kardynała Hozyusza, jako przytułek dla pielgrzymów, zabrany został po rozbiorach przez rząd rosyjski. Po wskrzeszeniu państwa polskiego przedstawiciele Rosyi nie chcieli wydać tego historycznego instytutu w ręce polskie. Dzięki zabiegom usilnym reprezentantów Polski, a w szczególności p. St. Janiszewskiego jen konsula polskiego w Rzymie, odzyskujemy tę naszą starą placówkę w wiecznym mieście. Wraz z kościołem, jako zakład kościelny, będzie ona zostawała pod zarządem episkopatu polskiego, który już zamianował, w porozumieniu ze Stolicą Apostolską jego rektorem mons. Florczaka, mianowanego niedawno audytorem św Roty.

(Źródło: „Czas” nr 71 z dnia 22 marca 1920 roku)

„Odzyskane hospicyum w Rzymie”

Niedaleko pałacu Weneckiego, na rogu via delle Botteghe Oscure i via dei Polacchi, w wąskiej i gwarnej uliczce starego Rzymu, znajduje się mały kościółek o barokowej fasadzie, obudowanej z dwóch stron masywnemi murami domu o pałacowym wyglądzie. Na kościółku widnieje napis w łacińskim języku: Templum Salvatoris et Stanislai Hospitium Polonorum M. D. L. XXX. Jest to jedna z najstarszych pamiątek polskich wiecznego miasta, niegdyś kościół, hospicyum i szpital dla pielgrzymów polskich.

Hospicyum zostało założone w r. 1575 przez kardynała Hozyusza, biskupa warmińskiego; służyło też przez dłogie lata, jako borsa dla niezamożnych kleryków, którzy zjeżdżali do Rzymu po wiedzę teologiczną. Zarząd kościoła był zawsze w rękach księży i kolonii polskiej w Rzymie, to też wśród 44 rektorów od 1576 r. do 1796 r., kolejno mianowanych, widzimy nazwiska głośne w historyi Rzeczypospolitej. Jednym z najciekawszych dokumentów swego czasu jest konstytucya sejmowa z dnia 3 grudnia 1764 r., która stwierdza najwyraźniej stanowisko sejmu względem instytucyi św. św. Stanisława, i hospicyum, jako własności narodowej.

Po upadku Rzeczypospolitej instytucya św. Stanisława, pozbawiona opieki rządowej, popada w obce ręce niemal na półtora wieku. Pierwszym ciosem dla hospicyum św. Stanisława jest najście Francuzów na Rzym. Wojska Napoleona nie szczędziły tej szanownej pamiątki. Instytut zostaje zamieniony na koszary, wcielony do dóbr państwowych francuskich, obłupiony z posesyj i kapitałów, a wreszcie sprzedany jakiemuś żydowi z Livorno. Sytuacja ta trwa do 1815 roku. Od tej chwili zaczyna się długa i zawiła historya dyplomatyczna polskiej instytucyi. Na prośbę biskupów car Aleksander I poleca ją posłowi swojemu hr. Italijskiemu odzyskać. Zawiły i trudny proces kończy się rezultatem względnie pomyślnym. Wyrok przyznaje własność domu i kościoła narodowi polskiemu, z obowiązkiem zwrócenia jednak sumy, wyłożonej przez nabywcę.

Jednocześnie dnia 5 stycznia 1819 r. domy św. Stanisława zostają zakupione imieniem polskiej korony i nacyi przez posła Italijskiego. Suma 15.647 skudów zostaje ostatecznie w 1825 r. wypłaconą za pośrednictwem komisyi rządowej, wyznań i oświecenia publicznego Królestwa Polskiego z funduszów skarbowych polskich. Temsamem upada teorya silnie podtrzymywana przez Rosjan że św. Stanisław został wykupiony kosztem skarbu rosyjskiego.

Po powstaniu zaś 1831 roku podpada pod zarząd ambasady rosyjskiej, która mianuje administratorów, najczęściej wysłużonych urzędników, uważając to stanowisko jako wygodną synekurę. Na liście administratorów widzimy nawet b. dyrektora baletu w Petersburgu. Idea kardynała Hozjusza jest puszczona w niepamięć. Od roku 1836 przy kościele już nie ma księży polskich. Kilkakrotnie rząd rosyjski próbował przepisać dobra św. Stanisława na imię skarbu rosyjskiego, a nawet sprzedać, jednakże poselstwo rosyjskie spotykało sie zawsze z twardem i nieprzejednanem stanowiskiem rządu włoskiego, który obstawał stale przy status quo.

Z biegiem czasu pamiątki instytucyi w większej części wywędrowały na stragany przekupniów, a bogate archiwa przeniesione zostały do ambasady rosyjskiej  lub odesłane do Petersburga. Dopiero w ostatnich czasach, już podczas wojny, dzieki zabiegom przedstawicieli komitetu narodowego polskiego w Rzymie, udaje się osiągnąć, że administratorem św. Stanisława zostaje Polak. Z chwilą utworzenia poselstwa polskiego przy królu włoskim, rząd polski poleca posłowi swemu, p. Konstantemu Skirmuntowi, wyrewindykowanie tych dóbr i instytucyj.

Pertraktacye dyplomatyczne po dłogich i mozolnych staraniach doprowadziły do otrzymania noty rządu włoskiego, w której konsulat oświadcza, że rząd królewski nie widzi żadnych przeszkód ażeby rząd polski korzystał od tej chwili i nadal co do instytucyi św. Stanisława i Opera Pia w Loreto z tych samych praw, z których w przeszłości korzystał rząd rosyjski. Ambasada rosyjska starała się sprawę przeciągnąć do lepszych dla niej czasów. W tych okolicznościach poseł polski decyduje się na zajęcie św. Stanisława. Deklaracja rządu włoskiego zostaje publicznie przeczytana w kancelaryi instytucji; administrator rosyjski wycofuje się nie protestując. W trzy dni potem urzędnicy ambasady rosyjskiej wtargnęli potajemnie do św. Stanisława i zawładnęli nim na nowo. Dla Polaków pozostały dwie drogi: albo, podobnie jak w 1815 r. proces sądowy, który mógłby się ciągnąć lata całe, albo pertraktacje dyplomatyczne. Poselstwo obrało tę drugą drogę. Wtedy Rosjanie, chcąc bezwarunkowo utrzymać się przy swojem, wysunęli zręczny prawny argument, który mógł pogrzebać sprawę całą lub odroczyć ją ad calendas grecas, ambasada rosyjska nie reprezentuje dziś dawnego imperyum, lecz tylko pewną grupę ludzi, nie będących u władzy: więc ambasada rosyjska nie uważa się za upełnomocnioną do traktowania i odsyła całą sprawę do przyszłej konstytuanty rosyjskiej. Pomimo tych trudności i komplikacyi, poseł polski przy królu włoskim p. Konstanty Skirmunt wznawia rokowania. Rząd włoski, który zdawał się chwilowo cofać pod naporem ambasady rosyjskiej, okazał w tym wypadku swoje zupełne poparcie. Rozpoczęła się na nowo faza rokowań poselstwa polskiego z konsultą z jednej strony i konsulty z ambasadą z drogiej. Rząd włoski wzmocnił swoją presyę, pod której naciskiem Rosyanie w końcu ustąpili.

Niemal po 150 latach 12 marca 1920 roku konsul jeneralny, p. Janiszewski z polecenia posła w obecności przedstawicieli konsulty, zajął i wziął w posiadanie, w imieniu rządu polskiego dobra św. Stanisława i kapitały z instytucyj Opera Pia Polacca w Loreto. Wzruszająca ceremonia odbyła się przy udziale licznie zgromadzonej kolonii polskiej i przedstawicieli władz polskich. Dziś na sędziwych murach instytucyi widnieje, jak dawniej, tarcza a orłem białym.

(Źródło: „Czas” nr 109 z dnia 8 maja 1920 r.)


Czytaj także:

Rzym: Anna Jagiellonka i Stefan Batory dobroczyńcami Kościoła i Hospicjum św. Stanisława B.M. w Rzymie