in

Rzymski karnawał w dobrym tonie!

„Start koni z Piazza del Popolo” (B. Pinelli 1821) Źródło: www.museodiroma.it

Do dobrego tonu należało niegdyś spędzenie ostatnich dni karnawału w Rzymie. To tutaj spotykała się śmietanka towarzyska z całej Europy – wśród niej również przedstawiciele polskiej arystokracji. Nie brak literackich i malarskich opisów zabaw oraz widowisk, z których słynęło Wieczne Miasto. Niektóre zarezerwowane były dla sfer wyższych, w innych, bez zbędnych konwenansów, mogli uczestniczyć wszyscy. Na zakończenie karnawału pragnę przypomnieć kilka z nich, tych których sceną była via del Corso. Posłużę się fragmentami powieści Aleksandra Dumas (ojca) pt. „Hrabia Monte Christo” oraz obrazami artystów, którzy byli świadkami karnawałowego szaleństwa w Rzymie.

„Karnawał w Rzymie w 1881 r.” Jose Benlliure Gil (Źródło: Wikipedia)

KARNAWAŁ NA VIA DEL CORSO

Karnawałowym centrum Rzymu była via del Corso – ulica łącząca Plac Wenecki z Placem del Popolo.

„Wyobraźmy sobie tę szeroką i piękną ulicę del Corso, przy której stoją od początku do końca  cztero- i pięciopiętrowe pałace, z balkonami i oknami udekorowanymi tapiseriami i tkaninami; a na tych balkonach i w tych oknach trzysta tysięcy widzów: Rzymian, Włochów, cudzoziemców, co się tu zbiegli z czterech części świata; arystokracja rodowa, finansowa, śmietanka artystyczna; przepiękne kobiety, ulegając czarowi tego widowiska, wychylają się z balkonów i okien, sypiąc grad confetti na przejeżdżające powozy, za co odpłaca im się gradem kwiatów wzlatujących do góry, a na ulicach gęsto od radosnych, nieprzebranych, szalonych tłumów, w najosobliwszych kostiumach przechadzają się olbrzymie kapusty, łby byków ryczą na ludzkich tułowiach, psy zdają się defilować na tylnych łapach.”

 

Karnawał na Piazza del Popolo ok. 1812 (Źródło: https://gallica.bnf.fr/ark:/12148/bpt6k2083198/f76.image.langFR)

 WYŚCIGI KONNE NA VIA DEL CORSO

 „Im bardziej chylił się dzień, tym większy stawał się tumult; nie znalazłbyś na ulicy, w powozach, w oknach choćby jednych milczących ust, choćby jednej próżnującej ręki; była to prawdziwa ludzka burza grzmiąca od krzyków, istny grad cukierków, bukietów, jaj, pomarańcz i kwiatów.

O trzeciej wystrzały z moździerzy odpalonych jednocześnie na Placu del Popolo i w Pałacu Weneckim z trudem przebiły się przez ten straszliwy tumult, oznajmiając początek wyścigów.”

 

Piazza del Popolo – start koni rasy barbieri bez jeźdźców (T. Gericault 1817) Źródło: Wikimedia

„Wyścigi, podobnie jak i «moccoli», stanowią osobny epizod ostatnich dni karnawału.

Na odgłos wystrzałów wszystkie powozy umknęły w najbliższe przecznice. Cały ten manewr odbywa się z niepojętą zręcznością i cudowną szybkością; policja nie musi się bynajmniej troszczyć o wskazywanie drogi i miejsca ekwipażom. Piesi przycisnęli się do pałacowych murów i natychmiast rozległ się tętent końskich kopyt i szczęk szabli.

Szwadron konnych karabinierów, po piętnastu w rzędzie, przegalopował przez Corso, zajmując całą jego szerokość, aby zrobić miejsce dla «barbieri». Gdy oddział stanął przed Pałacem Weneckim, nowa salwa z moździerzy dała znać, że ulica była wolna.

W tymże prawie momencie, wśród powszechnej, niesłychanej, niezmiernej wrzawy, niby zjawy przemknęło osiem koni, podniecone krzykiem trzystutysięcznego tłumu i żelaznymi dzwonkami podskakującymi im nad grzbietami; następnie działo z Zamku Świętego Anioła wypaliło trzykrotnie na znak, że wygrał koń numer trzy.”

 

„Start koni z Piazza del Popolo” (B. Pinelli 1821) Źródło: www.museodiroma.it

“Nie czekając na inny sygnał, powozy znów ruszyły, wylewając się na Corso ze wszystkich ulic, niby potoki, których bieg został na chwilę wstrzymany, i które teraz rzucają się razem w koryto zasilanej przez siebie rzeki – tak samo ogromna fala powozów popędziła wartko niż kiedykolwiek między murowanymi brzegami. Ale w tej wrzawie i krzątaninie pojawił sie nowy element: na scenę wkroczyli przekupnie «moccoletti».”

 

ZABAWA Z «MOCCOLETTI»

„Moccoli albo moccoletti to świece rozmaitej wielkości, od świec paschalnych po cieniutkie stoczki, które wywołują u aktorów ostatniej wielkiej sceny karnawału rzymskiego dwa sprzeczne dążenia:

  1. Aby zachować swoją świecę zapaloną. 2. Aby gasić moccoletti trzymane przez bliźnich.

Z moccoletto jest więc jak z życiem: człowiek zna do tej pory jeden tylko sposób dawania życia; i ów sposób otrzymał od Boga. Wynalazł w zamian tysiące sposobów, by je niszczyć; choć prawda, że w tej ostatecznej kwestii pomógł mu nieco szatan.

Moccoletto zapalić można, zbliżając się do jakiegokolwiek światła. Ale któż zdoła opisać tysiące sposobów, które wynaleziono, by je gasić – to gigantyczne miechy, monstrualne gasidła, to nadnaturalnej wielkości wachlarze…

Noc zbliżała się szybko; piskliwe głosy handlarzy nawoływały zewsząd: Moccoli! i nagle nad tłumem zabłysło na niebie kilka gwiazd. Stało się to sygnałem. Dziesięć minut później migotało już pięćdziesiąt tysięcy świateł, wędrując od Placu Weneckiego na Plac del Popolo i z powrotem. Rzekłbyś, że to święto błędnych ogników. Zresztą, kto tego nie widział na własne oczy, nie jest w stanie sobie wyobrazić tego spektaklu.”

Zabawa z moccoletti na via del Corso” (I. Caffi ok. 1845) Źródło: www.museodiroma.it

“To jakby wszystkie gwiazdy spadły z nieba i rzuciły się na ziemi w jakiś szalony taniec; a towarzyszy temu taka wrzawa, jakiej nigdy na całej kuli ziemskiej ucho ludzkie nie słyszało. Znikają wtedy ostatecznie wszelkie różnice stanu. Facchino napastuje księcia, książę transteverczyka [mieszkańca Trastevere czyli Zatybrza], transtaverczyk mieszczanina, a każdy dmucha, gasi, zapala… Ta szalona, płomienna bieganina trwała dwie godziny; ulica del Corso była widna jak biały dzień; można było dostrzec rysy twarzy widzów na trzecim i czwartym piętrze. (…) Wtem rozległ się dźwięk dzwonu na znak zamknięcia karnawału i w mgnienia oka wszystkie świece zgasły, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. (…) Słychać już było tylko turkot powozów, uwożących maski do domu; widać już było tylko kilka świateł błyszczących za oknami. Skończył się karnawał.”

Taki był rzymski karnawał na via del Corso. A jak będzie w tym roku? Warto się wybrać na spacer… BUON CARNEVALE A TUTTI!

Agata Rola-Bruni


Czytaj także:

385 lat temu w Rzymie… Karnawałowe widowisko na cześć polskiego królewicza

Rzymski karnawał księcia Stanisława Poniatowskiego

 

Senator Anna Maria Anders z wizytą w Rzymie

Zmarł Andrea Bizzotto, ojciec, który napisał książkę dla córki, wiedząc, że będzie ona dorastała bez niego