in

Polski sklep “U Michała” w Rzymie, czyli mała Polska w centrum Wiecznego Miasta

Założenie działalności gospodarczej w obcym kraju jest zawsze wielkim wyzwaniem.  Przekonali się o tym właściciele sklepu polskiego „U Michała” (Viale Trastevere, 233) w Rzymie, którzy zaledwie po kilku miesiącach od jego otwarcia myśleli, że nie był to dobry pomysł. Jednak silna wola i coraz szersza rzesza klientów sprawiły, że stali się „małą Polską” w centrum Wiecznego Miasta.

Właściciele sklepu polskiego „U Michała” w Rzymie wraz z córką. Fot. Marzena Ryba

2 grudnia 2012 roku został otwarty sklep polski „U Michała” w Rzymie. Działało już wtedy kilka sklepów z polskimi produktami, skąd wziął się pomysł na otwarcie kolejnego?

Pomysł otwarcia wziął się z dnia nadzień… Z pewnością wielu powie, że jak można było w dobie głębokiego kryzysu, zdecydować się na tak odważny ruch. Często zastanawiamy się sami, skąd u nas było tyle odwagi. (śmiech)

Kryzys i rozpoczęcie nowej działalności gospodarczej były zapewne trudne.

Najtrudniejszy do przeskoczenia był chyba brak doświadczenia, ponieważ najpierw otworzyliśmy sklep, a dopiero później pojawiły się problemy związane z jego prowadzeniem. Naszemu szalonemu pomysłowi poświęcaliśmy każdą wolną chwilę. W pewnym momencie przeszło nam przez myśl, żeby powiedzieć dość i go zamknąć, ale nie mogliśmy sobie pozwolić na to, by zawieść naszych klientów, których każdego dnia przybywało. Powiedzmy sobie szczerze, przecież to oni byli i są dla nas najważniejsi.

Sklep „U Michała” to nie tylko punkt handlowy, to także miejsce spotkań naszych rodaków. Słyszałam, że oprócz zwykłych klientów, zaglądają do Was również „sławni Polacy”.

Tak, to prawda. Odwiedzają nas aktorzy, ludzie kultury i sportowcy. Nasz sklep jest też ostoją dla zwykłych, tak jak i my, ludzi i tych, dla których los był mniej łaskawy i nie mają się gdzie podziać. Każdego traktujemy w specjalny sposób. Rozmawiamy i bardzo często spędzamy z naszymi klientami miło czas. Wszyscy jesteśmy zabiegani, ale mimo pogoni i zmęczenia codziennym życiem, odczuwamy potrzebę zatrzymania się choć na chwilę w spokojnym miejscu i właśnie takim miejscem jest nasz sklep.

Czy Waszymi klientami są tylko nasi rodacy, czy może zaglądają tutaj także Włosi?

Naszymi klientami są przedewszystkim Polacy i z myślą o nich otworzyliśmy ten sklep. Na zakupy przychodzi również dużo par mieszanych, studentów amerykańskich, pracowników ambasad różnych państw. Mamy klientów z Ukrainy, Rumunii, a nawet Japonii. Jednak, co cieszy nas bardzo, zagląda do nas coraz więcej Włochów, i nie przychodzą wyłącznie po Żubrówkę, czy pierogi. Stają się naszymi stałymi klientami, kupującymi prawie wszystkie nasze produkty. Bardzo często zdarza się, że proszą o przepisy na dania polskie i potem wracają i opowiadają, jak zaimponowali swoim gościom. W ten sposób zyskujemy kolejnych klientów.

Jakie produkty cieszą się największą popularnością wśród mieszkańców Rzymu?

Zaopatrzenie sklepu jest dopasowane do potrzeb naszych klientów. Każdy znajdzie tu, to czego szuka, a jeśli chciałby coś innego, możemy dostarczyć mu dany produkt na indywidualne zamówienie.

Jaki są Wasze plany na najbliższą przyszłość?

Bardzo ciężko jest w dzisiejszych czasach coś zaplanować. Naszym pragnieniem jest to, aby nasz sklep wciąż się rozwijał tak, jak do tej pory i żeby przybywało klientów zadowolonych z naszych usług.

I tego właśnie życzymy. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękujemy.

rozmawiała Anna Malczewska

Na jednej z najsłynniejszych wysp na świecie odsłonięto tablicę poświęconą polskiemu malarzowi i patriocie

Wywiad z Weroniką Madryas, autorką baśni 'Le fiabe della luna argentata’