in ,

75. rocznica bitwy o Monte Cassino – z występów urzędniczej kliki

fot. Michele di Lonardo

Rzymski pismak zmobilizowany esencją najwybitniejszej od ćwierćwiecza postawy polskich urzędników w kwestii organizacji uroczystości na Monte Cassino, postanowił na moment oderwać się od tematyki czysto historycznej i uraczyć Szanownego Czytelnika kilkoma obserwacjami poczynionymi z ostatniego rzędu.

W ramach artykułowego wprowadzenia niech Szanowny Czytelnik zauważy tylko, że korespondent nadaje z kraju, w którym pewnego razu na stronach Ambasady RP wyczytał za sprawką urzędowego skryby informację o Święcie Niepodległości 3 Maja (sic!) oraz innym razem o odznaczeniu płk. Engelberta Czellnika Polonia Restituita (sic!). Uprasza się zatem Szanownego Czytelnika, by zawsze z odpowiednią dozą ostrożności czytał oficjalne urzędowe komunikaty.
Przejdźmy tymczasem do istoty sprawy.

Szczególną zachętą do poczynienia tego tekstu stało się postępowanie pracownicy Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych żonglującej według własnego „widzi mi się” przepustkami do wstępu na Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino. Kto zapragnął dostąpienia łaski wkroczenia na płytę polskiego cmentarza i to za wcześniejszym błagalnym zamówieniem, ten musiał rankiem biegusiem mknąć do Wielkiej Pani Księżny Magdaleny Sawki rozsiadującej się w wygodnym fotelu w hotelu Edra tuż po śniadanku na koszt polskiego podatnika. Jejmość Wielmożna Pani Księżna nie będzie przecież mokła w deszczowej aurze słonecznej Italii. Tym zajmuje się m.in. konsularny funkcjonariusz w osobie p. EN i innej podobnej, na czas uroczystości we Włoszech wcielających się też zgodnie z prikazem w programową rolę żandarmów przeganiających kijem od Cmentarza każdego kto nie otrzymał łaski przepustkowej, choćby nawet przybył z Japonii (a był taki autentyczny przypadek!).

Zobacz: List redakcji “Naszego Świata” do p. Ministra Kasprzyka z dn.7.06.2019 r.

Te wszystkie „udogodnienia” są już blisko dziesięcioletnią praktyką polskich urzędników, którzy na terenie państwa włoskiego próbują się panoszyć bezczelnym zwyczajem ograniczania wolności obywatelskich oraz aplikowaniem coraz to nowych zakazów i bezpodstawnych regulacji dopasowywanych przymusem do każdej dziedziny życia ludzkiego. Tak to się dzieje od czasów przybycia na Monte Cassino premierów Tusków i księciów Harry’ch. Jakby nagle wszystkich objęła amnezja, że Polski Cmentarz na Monte Cassino jest dziedzictwem całego Narodu polskiego, a nie prywatną własnością urzędników.

Niech Szanowny Czytelnik pamięta przy tym, że rzeczywisty obraz zdarzeń a propagandowe wyświetlanki, którymi był uraczony 18 maja br. z telewizorni to dwa biegunowo odległe zagadnienia.
Jeszcze nie tak dawno aplikowano larum w polskich mediach na włoski szlaban ograniczający dostęp do Albanety i znajdujących się na jej zapleczu pomników 5. Kresowej Dywizji Piechoty oraz Pułku 4. Pancernego „Skorpion”, a tymczasem bez płaszcza hipokryzji polscy urzędnicy na terenie państwa włoskiego zabraniają wstępu na montecassińską nekropolię wielu pielgrzymom z całego świata, w tym dzieciom i wnuczętom Żołnierzy walczących pod Monte Cassino.

KLIK: List syna weterana do ministra J.J.Kasprzyka

W ramach tarć o przejęcie ziemi klasztornej dokonano wstępnego oczyszczenia przedpola i zneutralizowano tubylczą bileciarską konkurencję. Za sprawą urzędników z krainy nad Wisłą wielkie międzynarodowe larum powstało uprzednio i równolegle z powodu jakichś tam mikołajów. Skutek był taki, że zgodnie z przysłowiem skorzystał „ten trzeci”, bowiem dla napływających do Europy turbanów dwie skłócone chrześcijańskie nacje to wielka atrakcja. Nie mówiąc już, że na tych ozdobnych atrapach bożonarodzeniowych zarobili jedynie Chińczycy. Kto rozsądny, trzymał się od tego teatru z dala.

Gdzież podziewali się nasi dzielni urzędnicy jeszcze przed dekadą?
I dziś wystawne rauty są dla nich ważniejsze od spłowiałych Imion poległych Karpatczyków na pomniku 3 DSK. Fot. Maj 2019 r.

Wracając jednak do naszych Rodaków, należy stwierdzić iż polski urzędnik potrafi panoszyć się wszędzie, a uroczystości pod przykrywką obecności Weteranów umiejętnie i bez odrobiny skromności obraca w formę wakacji przed planowanym urlopem. Oczywiście wiąże się to wszystko z odpowiednio spreparowanym scenariuszem w formie wyjazdu urzędu – organizatora wraz z rozrośniętą do granic świtą znajomych i innych tam znajomków, którzy automatycznie mają pierwszeństwo i wyłączność do wstępu na uroczystości wraz ze wszystkimi obfitymi apanażami. Cała reszta pielgrzymów, w formie zbędnego dla urzędu plebsu niech tapla się w czerwonym błocie poza ogrodzeniem i od miejsc pamięci narodowej trzyma się z daleka. Urząd ma monopol na pielęgnowanie pamięci i oddawanie czci polskim żołnierzom i niech potomkowie walczących oraz reszta narodu pośpiesznie się tego uczy.

Przykro to wszystko stwierdzić i o tym pisać, jednak upodlające praktyki urzędnicze nie zasługują na głosy pochwalne. Bądźmy dobrej i ułudnej myśli, że zrezygnuje się w przyszłości z brnięcia w tym właśnie kierunku i że zwycięży zdrowy rozsądek. Nie można przecież dzielić obywateli na różne kategorie, zwłaszcza w miejscach bliskich sercu wielu Polakom. Jak to wszystko ma się mieć do słów gen. Władysława Andersa ogłaszającego ponadczasowe hasło: „Odrzućmy wszystko co nas dzieli i bierzmy wszystko co nas łączy w pracy i w walce o wolność i niepodległość Polski”? Czy polscy urzędnicy zastanowili się kiedykolwiek nad głębią tych słów?

Czytaj: Fragm. listu p. Artura Gospodarczyka, Ułana Poznańskiego z dn. 8 kwietnia 2017 r.

I po cóż było filantropijnemu pismakowi pójście z odsieczą Urzędowi przed załadowaniem ichniego orszaku do karoc i aeroplanów, ofiarując załączone koło ratunkowe, i tak pozostawione bez najmniejszego choćby „dzięki”?

Link do listu Krzysztofa Piotrowskiego do szefa UDSKiOR z dn 23.04.2019 r.

Jak dotychczas, nie można było przeszkadzać urzędnikom w ich mesjańskiej misji propagandowej na potrzeby zasiadującego przed odbiornikami wyborczego motłochu. Z telewizji jednak nikt się przecież nie dowie, że np. 16 maja 2009 r. Weterani i wszyscy zgromadzeni oczekiwali półtorej godziny na przybycie do Piedimonte San Germano Ministra Obrony Narodowej p. B. Klicha, że Weterani zmuszeni byli oczekiwać blisko godzinę przy pomniku 3. Dywizji Strzelców Karpackich 17 maja 2016 roku na przybycie Min. Obrony Narodowej p. A. Macierewicza, i że jako pierwszy On z tego miejsca czmychnął przy pierwszej kropli deszczu: Czytaj: List p. Artura Gospodarczyka 11.01.2017

Oko nieślepnącego pismaka nie omija drobniejszych przykładów w osobach p. MM, strzeleckiego abonamentowego klienta wyjazdów UdSKiOR, który potrafił był do swego kolegi w podobnym mundurze głośniej i niecenzuralnie szepnąć „skończ już stary p…ć” w czasie przemówienia Weterana Pułku 6. Pancernego „Dzieci Lwowskich”, Pana Mariana Tomaszewskiego w dniu 17 maja 2017 r. w Piedimonte San Germano. Tych osobników, Pan Minister z pewnością doskonale zna i nie unika, gdyż i ostatnio podczas uroczystego rautu w hotelu Edra w dniu 18 maja br. wznosili oni szumne toasty na cześć urzędniczych dobrodziejów szastających grosiwem podatnika.

Rzymski pismak przykładów dotyczących zachowania naszych „elit” podczas wyjazdów uroczystościowych we Włoszech zna o wiele więcej. Lepiej jednak dla naszego Narodu, aby nie oglądały może światła dziennego. Z najświeższych można podsunąć Panu Ministrowi jedynie pewną drobną uwagę dotyczącą jego urzędowego podkomendnego, który nie szczędzi sobie palenia papierosów na Cmentarzu Monte Cassino, ale taki to wiadomym trybem przepustkę automatycznie otrzymuje i otaczany jest urzędową kuratelą. Natomiast rodzaj przepustki wystawionej czcigodną dłonią Weterana przez Urząd nie są honorowane, tak samo jak urząd nie honoruje bycia potomkiem Żołnierza spod Monte Cassino, czy bycia zwyczajnym obywatelem patriotą:Niehonorowana urzędowo przepustka KLIK

Kilka należnych słów pochwalnych należy się natomiast dla drobnego pocieszenia w tym wszystkim oddać Włochom, w roli ochrony Prezydenta Republiki Włoskiej czy karabinierów, którzy zwyczajem włoskiej armii zdezerterowali na kwadrans z uroczystości, by wykonać wspólne fotografie z grupami rekonstrukcji historycznej na zabłoconym płaskowyżu przycmentarnym. Zachwyceni byli przy tym reanimowanymi z gruchotów na jeździdła, zabytkowymi pojazdami oraz pasją niecodziennych pielgrzymów.

Polskim urzędnikom należy z kolei jedynie po raz kolejny podziękować za ich nieoszlifowaną postawę i zadedykować refleksję w formie zapytania na pozostającą im część życia:
Urzędnicy są by służyć Narodowi, czy Naród by służyć urzędnikom?
Jedynie powaga miejsca, okoliczności oraz dobre maniery powstrzymują pielgrzymów przed należnym potraktowaniem nadgorliwych urzędniczyn.

Odrywając się od tych przykrych sytuacji i bezpowrotnego umknięcia dla licznych pielgrzymów możliwości wstąpienia podczas 75. rocznicy bitwy o Monte Cassino na płytę Cmentarza, pozwolę sobie zwrócić się do Was Weterani w imieniu wszystkich pozostawionych na uboczu:
Cześć i Chwała Bohaterskim Żołnierzom 2 Korpusu Polskiego!

Stanęliście ponownie do apelu! To Wy biliście się o Wilno i Lwów, o symbole mocy Rzeczypospolitej i jest pośród nas kto o tym będzie pamiętać zawsze!

Wierni Waszemu dziełu staraliśmy się być przy Was. Nie wszyscy mogli jednak dostąpić tego zaszczytu za sprawą polskich urzędników. Wam, Czcigodni Weterani nie pozwolono powrócić do domów i Ojczyzny, o które się biliście. Wam, przez dziesięciolecia mówi się o zdradzie jałtańskiej. „Elity” tzw. obecnej wolnej Polski nie mówią jednak nic o odwróceniu skutków zdrady jałtańskiej tak samo jak nie wpuszczają Waszych potomków na Monte Cassino.

Zaintonujmy więc słowa nowej pieśni:
„Czerwone błoto na Monte Cassino w pielgrzyma duszy tkwi,
w czerwonym błocie na Monte Cassino za concertiną pielgrzym tkwi,”

Krzysztof Piotrowski

Czytaj także:

Włochy: W Molise odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci polskich żołnierzy

 

Rzym: Aleksandra Kasperek i jej uczniowie. Wystawa malarstwa

Sejmowa komisja przyjęła kandydaturę senator Anny Marii Anders na ambasadora we Włoszech