Iwona Nowak: ‘Ojciec byłby szczęśliwy, gdyby wiedział, że mieszkam we Włoszech’

Iwona Nowak, fot. archiwum prywatne

Pani Iwona Nowak, chociaż urodziła się w Polsce, od najmłodszych lat biegle włada również językiem francuskim. Stało się tak za sprawą jej rodziców, którzy wychowali się w polskich rodzinach we Francji. Córka żołnierza 2 Korpusu Polskiego nigdy nie sądziła, że zamieszka we Włoszech. „Ojciec byłby szczęśliwy, gdyby wiedział, że tak się stało. Bardzo kochał ten kraj” – mówi pani Iwona. W rozmowie z redakcją „Naszego Świata” opowiada o tym, jak przybyła i osiedliła się w Italii oraz jak dwujęzyczność pozwoliła jej przetrwać trudne chwile na emigracji.

Pani Iwona Nowak mieszka w małej miejscowości na północy Włoch niedaleko Lodi. Do Italii przyjechała 15 lat temu. – „W 2004 roku gdańskie biuro podróży zaproponowało mi, abym przez 3 miesiące zarządzała hotelem w Rimini. Zgodziłam się. We Włoszech poznałam i pokochałam mężczyznę, który sprawił, że zostałam w Italii na dłużej” – wyjaśnia pani Iwona.

Z ogromnym sentymentem o Włoszech opowiadał pani Iwonie jej ojciec, Karol Nowak, który służył w 2. Korpusie Polskim pod dowództwem Władysława Andersa. –„Ojciec często opowiadał o Włoszech, wspominał zwłaszcza swoją podróż na południe kraju, do Neapolu. Jestem pewna, że gdyby żył, cieszyłby się, iż mieszkam w Italii”.

Karol Nowak drugi z lewej. Fot. z archiwum rodzinnego

Karol Nowak drugi z prawej. Fot. z archiwum rodzinnego

Po lewej stronie Karol Nowak.

Pani Iwona przyszła na świat na Śląsku, niedaleko Bytomia, dokąd jej rodzice sprowadzili się po wojnie. Oboje jednak wychowali się we Francji. – “Moja mama, Janina Nowak, urodziła się w Grenoble, w polskiej rodzinie. Mój ojciec trafił do Francji jako młody chłopak, wraz z całą rodziną, która wyemigrowała z Polski w poszukiwaniu pracy. Zarówno mój dziadek jak i mój Tato pracowali w kopalni. W górnictwie i w przemyśle pracowali też dziadkowie od strony mojej mamy. Chociaż rodzice poznali się w Polsce, do której sprowadzili się po zakończeniu wojny, to do końca życia tęsknili za Francją. W domu, między sobą rozmawiali praktycznie tylko po francusku” – mówi pani Iwona.

Jak dalej wspomina od dziecka właściwie była dwujęzyczna, chociaż rodzice wcale o to nie zabiegali i do dzieci zwracali się wyłącznie w języku polskim. – „Rodzice traktowali francuski jako ich sekretny język, w którym swobodnie mogli rozmawiać na każdy temat nawet w obecności dzieci. Ja bardzo chciałam się francuskiego nauczyć i muszę przyznać, że byłam w nim tak osłuchana, iż nauka przyszła mi bez żadnego wysiłku. Będąc w liceum zostałam finalistką międzynarodowego konkursu znajomości języka francuskiego i wraz z grupką młodych ludzi z innych krajów zostałam zaproszona do Francji po odbiór nagrody. To było dla mnie olbrzymie przeżycie. Moja mama, która we Francji się urodziła, bardzo była ze mnie dumna. Wtedy jeszcze nie przypuszczałam, że znajomość dwóch języków na poziomie języka ojczystego będzie przez całe życie moim asem w rękawie” – wyznaje pani Iwona Nowak.

Włoska przygoda pani Iwony, trwa już 15 lat. W Italii mieszka też jej syn, dorosły już, który z zawodu i zamiłowania jest fotografem. „- Jak już wspomniałam, przyjechałam do Rimini w 2004 roku, gdzie na zlecenie biura podróży z Trójmiasta miałam zarządzać przez 3 miesiące wakacji miejscowym hotelem. Pracę tę jednak kontynuowałam do końca grudnia owego roku. Mężczyzna, w którym się zakochałam dla którego osiedliłam się w Italii był osobą niepełnosprawną. Nasz związek nie był łatwy, ale bardzo piękny. Z pracą bywało różnie, jednak biegła znajomość języka polskiego i francuskiego zawsze pozwalała mi się utrzymać. Kiedy nie mogłam znaleźć nic stałego, robiłam po prostu tłumaczenia na zlecenie. Przyznam, że praca tłumacza ma wiele zalet, jak chodziażby tę, że można zarabiać nawet bez wychodzenia z domu. Obecnie mieszkam na wsi, co bardzo mi się podoba i cieszę się, mogę pracować nigdzie się nie ruszając” – mówi pani Iwona.

Karol Nowak  (po środku) w mundurze żandarma

Janina i Karol Nowak

Pani Janina Nowak obecnie, (rocznik 1929)

-„Rodzice bardzo dbali o moje wychowanie w duchu wartości, w duchu patriotycznym. Tato przypominał mi, że bycie córką andersowca to ważna sprawa, to zobowiązanie. Włochy od dziecka kojarzyły mi się w pierwszej kolejności jako kraj, w którym Polacy przelewali swoją krew za wolność Polski i Włoch. Po śmierci mego ojca, mama nawiązała kontakt z Urzędem do Spraw Kombatantów i uczestniczyła w uroczystościach rocznicowych na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino. Do tej pory uroczystości te wspomina jako jedno z najważniejszych wydarzeń w jej życiu. Za komuny życie w Polsce nie było łatwe, rodzice niejednokrotnie mówili mi, że żałują, iż po wojnie nie zostali we Francji, jednak zawsze czuli się dumni ze swojej polskiej narodowości i mnie w tym duchu wychowali. Nigdy nie miałam problemu z określeniem kim jestem, bez względu na to gdzie mieszkałam i jakim językiem mówiłam” – podkreśla pani Iwona Nowak. 

rozmawiała Danuta Wojtaszczyk