Marcin Patrzałek: Młody Polak, który podbił serca Włochów

Marcin Patrzałek – młody gitarzysta z Polski, opowiada w rozmowie z „Naszym Światem” o swojej pasji do gry na gitarze, dotychczasowych osiągnięciach, planach na przyszłość oraz sobotnim finale w popularnym we Włoszech talent show „Tú Sí Que Vales”.

 

Marcin Patrzałek Fot. archiwum prywatne

Od jak dawna grasz na gitarze i dlaczego właśnie wybrałeś ten instrument?

Na gitarze zacząłem grać jak miałem 10 lat, czyli 8 lat temu. Początek był zupełnie przypadkowy, nie miałem co robić w wakacje i mój tata chciał zaangażować mnie w coś muzycznego, więc skontaktował się ze świetnym nauczycielem Jerzym Pikorem – i tak zaczęła się moja przygoda z gitarą klasyczną.

Początek nie był dla mnie łatwy, codzienne ćwiczenie wydało mi się dosyć żmudne, tym bardziej że przedtem nie robiłem nic takiego. Jednak mój nauczyciel był pod ogromnym wrażeniem moich postępów w przeciągu 10 dni i dzięki jego motywacji oraz wsparciu ze strony rodziców zacząłem grać codziennie z dużą chęcią. Po 3 miesiącach udało mi się wygrać Wojewódzki Konkurs Gitarowy – było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Wtedy też zrozumiałem, że uwielbiam występować na scenie i gitara jest dla mnie czymś naturalnym. Po kolejnych 3 latach spotkałem hiszpańskiego gitarzystę Carlosa Pinane, który zaczął uczyć mnie stylu flamenco przez Skype.

Największym przełomem dla mnie był moment, kiedy dostałem gitarę akustyczną na gwiazdkę od rodziców – wtedy w wieku 13/14 lat zacząłem eksperymentować z perkusyjną grą na gitarze i do dzisiaj staram się łączyć różne style gry i rozwijać się w trzech gatunkach gitary.

 

W 2015 roku, jako 14-latek wygrałeś 9. edycję programu “Must be the Music”. Czy udział w tym programie otworzył Ci drzwi do kariery?

Tak, jak moje początki w muzyce, sam udział w programie „Must Be The Music” też był przypadkowy. Moim celem nie było wygrana, ani nawet wejście do półfinału – po prostu, w związku z tym, że bardzo lubiłem grać przed publicznością, a nie miałem wtedy dużo konkursów ani występów, więc uznałem, że “fajnie będzie się pokazać”.

Wynik przeszedł wszelkie nasze oczekiwania i zmienił moje patrzenie na przyszłość. Nie powiedziałbym, że program “otworzył drzwi do kariery”, ponieważ byłem wtedy bardzo młody (nie ukończyłem jeszcze 15 lat) i o karierze muzyka trudno było mówić, jednak od tego momentu zyskałem duże doświadczenie i ogromną motywację do działania. Wtedy też zacząłem tworzyć bardzo dużo autorskich utworów oraz aranżacji, a już po roku ukazała się moja debiutancka płyta HUSH.

Jedną z aranżacji, która powstała w tym czasie, to moja wersja metalowego utworu “Toxicity” – System of a Down, która w 2017 roku uzyskała ponad 30 milionów wyświetleń na Facebooku. To właśnie to video otworzyło wiele drzwi i możliwości, wtedy zacząłem grać więcej koncertów za granicą jak i w Polsce oraz pracować uważniej nad nowymi technikami i podejściami do gry.

Po zaledwie 9 miesiącach, w lato tego roku kolejne video uzyskało wysoką oglądalność – nagranie jak gram Kaprys 24. Paganiniego na gitarze klasycznej uzyskało 12 milionów wyświetleń. Zainspirowany tym przypadkiem stworzyłem swoją aranżację V Symfonii Beethoven’a, która w ostatnich tygodniach również uzyskała ponad 10 milionów wyświetleń. Pisząc o tych sukcesach dalej jest mi bardzo trudno w nie uwierzyć. W istocie bez „Must Be The Music” nie miałbym motywacji i determinacji potrzebnej do tworzenia nowego materiału. Zawdzięczam wiele temu programowi.

 

Czytaj także: Włochy: 18-letni gitarzysta z Polski zachwycił jurorów i publiczność programu „Tú Sí Que Vales”

 

Wspominałeś o swoim debiutanckim albumie „HUSH”. W tym roku wydałeś także swoją pierwszą EP-kę “revAMP”. Czy masz w planach wydanie nowej płyty?

Obecnie dzięki dużej popularności moich aranżacji na Internecie, gram dużo koncertów na całym świecie, co nigdy wcześniej nie działo się na taką skalę. W tym roku grałem już w 6 krajach Europy oraz w Meksyku – jestem niezwykle zaskoczony takim obrotem wydarzeń i cieszę się ogromnie, że takie okazje zdarzyły się osobie tak młodej jak ja – jestem niezwykle wdzięczny.

Taka ilość występów utrudnia tworzenie nowych utworów na przyszłą płytę. Mimo to, każdą wolną chwilę staram się wykorzystać właśnie do tworzenia – mam w planach zrobienie czegoś całkowicie nowego, połączenia gitary z wieloma innymi rzeczami i podejścia do muzyki, które mam nadzieje będzie uznane jako dość unikatowe. Na razie jest to początek lecz istotnie mam nadzieję, że w jak najrychlejszej przyszłości uda mi się uzyskać materiał na nową płytę.

 

Dlaczego zdecydowałeś sie wziąć udział we włoskim programie „Tú Sí Que Vales”?

Zarówno moja mama jak i tata mają bardzo silne i miłe wspomnienia związane z Włochami. Oboje pracowali w Rzymie, w czasie kiedy byli studentami. Szczególnie moja mama zżyła się z Włochami i bardzo dużo mówiła mi o swoich wrażeniach. Jako że ostatnio mój repertuar się poszerzył (m.in. na aranżacje Beethovena) uznaliśmy, że warto pokazać ten styl szerszej publiczności – wpadliśmy na pomysł programu we Włoszech i „Tú Sí Que Vales” wydał się najlepszy!

 

Twoja gitarowa aranżacja V symfonii Beethovena w połączeniu z utworem heavy metalowym „Toxicity” System Of A Down zachwyciła jurorów i publiczność. Czy spodziewałeś się takiego gorącego przyjęcia we Włoszech?

Szczerze mówiąc przed moim występem nie zastanawiałem się jaki odbiór uzyska to połączenie, od początku grania na gitarze staram się mieć podejście “Zagraj najlepiej jak potrafisz, reszta jest niezależna od ciebie” . Tak też zrobiłem i mimochodem odzew był niezwykły i zaskakujący!

Absolutnie nie spodziewałem się owacji na stojąco, a na pewno nie 100% głosów na TAK publiczności. Połączenie Beethovena z muzyką metalową to dość kontrowersyjny wybór, tak samo jak używanie gitary w perkusyjny sposób. Przez to nigdy nie jestem pewien, jak będę przyjęty. Na szczęście publiczność włoska okazała się niezwykle przychylna i miła. Zrozumiałem teraz, dlaczego rodzice zakochali się w tym kraju!

 

Przed nami Finał, powiedz czy według Ciebie masz szansę na wygraną?

Tak jak wspomniałem wcześniej – nie myślę wcale o wygranej. Oczywiście było by to niebywałe przeżycie i jest to zaszczyt móc w ogóle występować w finale, nagroda również bardzo pomogłaby mi w kontynuowaniu edukacji muzycznej – chciałbym studiować muzykę filmową i gitarę w USA na prestiżowym Berklee College of Music w Bostonie, ale niestety koszt studiów jest astronomiczny i niemożliwy dla nas do pokrycia. Niezależnie od wyniku zagram najlepiej, jak potrafię, a reszta zależy od publiczności!

 

 

W związku z tym, że we Włoszech dość rzadko mówi się o utalentowanych Polakach, Polonia włoska jest bardzo z dumna z Ciebie i będzie Ci kibicować podczas Finału. Powiedz mi proszę, w jaki sposób nasi rodacy będą mogli oddawać na Ciebie głosy?

Po pierwsze chciałbym z całego serca podziękować całej włoskiej Polonii za wsparcie, które mi okazała. Dostałem masę wiadomości od rodaków z bardzo miłymi słowami, to naprawdę cudowne uczucie móc pokazać się w innym kraju, ale dalej być wspieranym przez “swoich”. W sobotę 1 grudnia odbędzie się finał „Tú Sí Que Vales”, w którym wezmę udział. Widzowie telewizyjnie będą mieli możliwość oddania głosu na wybranego uczestnika, i to właśnie od tych głosów zależy kto wygra. Podczas programu będę miał swój numer, którego jeszcze nie znam, wysłanie SMS-a z moim numerem na podany telefon to jeden głos oddany na mnie. Będziemy niezwykle wdzięczni za wszystkie głosy i jeszcze raz dziękuję za kibicowanie!

 

Czy masz zamiar powrócić jeszcze do Włoch? 

Z wielką przyjemnością powrócę do Włoch. Tutejsza kultura, architektura i ludzie są fascynujące! Jeśli okazja by zagrać koncert we Włoszech nadarzy się to będę niezwykle szczęśliwy – tym bardziej jeśli wśród publiczności znajdą się Polacy! Jeszcze nigdy nie grałem tutaj swojego własnego koncertu, mam nadzieję, że dzięki „Tú Sí Que Vales”  to się zmieni!

 

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

W przyszłym roku mam już zaplanowane bardzo wiele koncertów i bardzo mocno się do nich przygotowuję. W tym momencie jest to okres przejściowy z raczej początkowego i młodego życia muzycznego do bardziej ciekawych i poważnych możliwości, więc nie mogę się doczekać, co najbliższe miesiące i lata przyniosą. Jednak patrząc dokładniej na przyszłość najważniejsze dla mnie jest rozwinąć się muzycznie najbardziej, jak to możliwe. Poza gitarą komponuję również utwory muzyki filmowej oraz tworzę muzykę elektroniczną na komputerze. U mnie te wszystkie rzeczy ciągle się rozwijają i zmieniają, więc jestem podekscytowany i zdeterminowany by dalej dążyć do szukania ciekawych rozwiązań i rozwijać się wielotorowo! Jednak szczerze mówiąc… tym momencie moje myśli skupiają się w pełni na sobotnim występie.

 

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i w imieniu wszystkich Polaków we Włoszech życzę Ci oczywiście wygranej w programie.

Dziękuję.

rozmawiała Anna Malczewska