Ślub Marii Klementyny Sobieskiej nad jeziorem Bolsena

300 LAT TEMU… Ślub Marii Klementyny Sobieskiej nad jeziorem Bolsena

Niedawno obchodziliśmy 500. rocznicę ślubu Zygmunta I Starego i Bony Sforzy (per procura w Neapolu 6 grudnia 1517 r., 18 kwietnia 1518 r. w Krakowie). Pisała o tym i prasa w Polsce, i we Włoszech. O zorganizowanych z tej okazji polsko-włoskich uroczystościach w Bari informował również „Nasz Świat” LINK. W tym roku przypada 300. rocznica ślubu innej królewskiej pary – Jakuba Franciszka Edwarda Stuarta i Marii Klementyny Sobieskiej. Czy obchody tej rocznicy będą równie huczne? Zobaczymy… Ślub per procura czyli w zastępstwie i na podstawie pełnomocnictwa pana młodego odbył się w Bolonii dnia 9 maja 1719 roku. Niespełna cztery miesiące później, 3 września 1719 roku młodzi stanęli na ślubnym kobiercu w Montefiascone nad jeziorem Bolsena. Ach, co to był za ślub! Mówiono o nim na wszystkich europejskich dworach chociaż… a może właśnie dlatego, że… małżonkowie byli władcami bez królestwa. Historia tej młodej pary, która swój miodowy miesiąc spędziła nad moim ulubionym włoskim jeziorem, o którym pisałam już w artykule pt. „Pałac księcia Stanisława Poniatowskiego nad jeziorem Bolsena” to gotowy scenariusz na film z gatunku płaszcza i szpady. Miejmy nadzieję, że taka filmowa opowieść kiedyś powstanie…

„Ślub Jakuba III Stuarta i Marii Klementyny Sobieskiej w Montefiascone” A.Masucci (1691-1758)
Źródło: Wikimedia Commons

SŁOWEM WSTĘPU…

Kim byli małżonkowie, którzy po raz pierwszy spotkali się w Montefiascone nad jeziorem Bolsena? Ona była najmłodszą córką Jakuba Ludwika Sobieskiego – wnuczką Jana III Sobieskiego – sławnego na całą Europę pogromcy Turków, ukochaną chrześnicą ówczesnego papieża Klemensa XI oraz, co nie jest bez znaczenia, posiadaczką ogromnego posagu. Była wymażoną księżniczką i świetną partią dla niego, czyli Jakuba (III w Anglii, VIII w Szkocji), który pochodził wprawdzie ze wspaniałego królewskiego rodu Stuartów, ale był jedynie „bezdomnym wygnańcem, żyjącym z darowizn i ściganym bezwzględnie przez najpotężniejsze państwo Europy”. Z racji tematu i rozmiarów tego artykułu, nad przyczynami wygnania Stuartów oraz działaniami ich szkockich i angielskich zwolenników zwanych jakobitami (nie mylić z jakobinami), mającymi na celu przywrócenie korony Stuartom nie będę się rozwodzić. Zainteresowanych odsyłam do książki Marii Niemojewskiej „Ostatni Stuartowie” (PIW 1992). Do ślubu Klementyny i Jakuba pewnie by nie doszło bez udziału Charlesa Wogana (ur. 1698) – odważnego do zuchwałości dwudziestoletniego porucznika obarczonego trudną misją znalezienia odpowiedniej żony dla swego „króla”. Absolutnie oddany „sprawie” Stuartów Wogan z powierzonej misji wywiązał się znakomicie – zimą na przełomie 1717/1718 roku odpowiednią księżniczkę znalazł na dworze Sobieskich w Oławie. Rodzice prośbę Stuarta o rękę córki przyjęli a Klementyna, pod wpływem czułych i subtelnych listów, rozkochała się w Jakubie i gotowa była stawić czoła wszystkim przeciwnościom losu, aby tylko jak najszybciej stanąć na ślubnym kobiercu u boku ukochanego. A przeciwności było wiele…

Od lewej: Jakub III Stuart, Maria Klementyna Sobieska (Źródło: Wikipedia) oraz Charles Wogan
(Źródło: https://www.historyireland.com)

MARIAŻ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE…

Od samego początku mariażowi temu zagrażało niebezpieczeństwo. Wroga Stuartom Anglia za wszelką cenę nie chciała dopuścić do małżeństwa Jakuba. Zgodnie z zaleceniami wywiadu angielskiego, Karol VI Habsburg – cesarz, król Węgier i Czech oraz arcyksiążę Austrii uwięził swoją kuzynkę Klementynę, która we wrześniu 1718 r. pod pretekstem pielgrzymki do Loreto wyruszyła wraz z matką (ciotką Karola VI) z oławskiego zamku na spotkanie ukochanego. To było do przewidzenia… wyruszyć miała z Oławy w tajemnicy, z zachowaniem jak największej ostrożności (tak sugerował sam narzeczony), a podróżowała w trzydzieści sześć koni. „Obu paniom towarzyszyły po dwie służące, każda z własną służbą. Oprócz tego jechali z nimi dwaj paziowie, pan Chateaudoux, szambelan księżnej Sobieskiej, cztery pokojowe, majordomus, kucharz, dziesięciu dodatkowych służących i cztery powozy z bagażem.” Cała ta „pielgrzymka” zatrzymała się na przymusowym „postoju” w zamku Ambras pod Innsbruckiem. Europa bawiła się i oburzała tą sprawą. Księżna Sobieska domagała się większego szacunku od siostrzeńca, Klementyna była rozgniewana, Jakub wpadł w czarną rozpacz, a Wogan, który podobno podkochiwał się w księżniczce, w konstruktywną furię – za zgodą swego „króla” ponownie wyruszył w środku zimy do Oławy, aby uzyskać zgodę ojca na odbicie narzeczonej i doprowadzenie na ślubny kobierzec. Zgodę ojca uzyskał!

Od lewej: Zamek w Oławie ok. 1750-1775 (F.B. Werner) i dziś. Źródło: Wikipedia

BERLINKĄ PRZEZ ALPY…

Zdaniem Wogana, zorganizowanie ucieczki nie było trudne. Zamek w Ambras był strzeżony niedbale – przekonał się o tym już wcześniej. Niemniej, uprowadzeniu Klementyny towarzyszyło wiele momentów dramatycznych, np. konieczność powrotu na miejsce pierwszego postoju – gospody, w której zostawiono paczkę z wszystkimi kosztownościami należącymi do księżniczki – rodowymi klejnotami Sobieskich oraz prezentami otrzymanymi od narzeczonego. Po odnalezieniu zguby, wyruszono w dalszą podróż. Tym razem cały orszak liczył tylko siedem osób. Panie jechały berlinką (niewielkim powozem), panowie konno. Pełne sprawozdanie z uprowadzenia Klementyny, Charles Wogan spisał po francusku dla królowej Francji Marii Leszczyńskiej (ur. 1703 w Trzebnicy) – córki króla Polski Stanisława Leszczyńskiego – rówieśnicy Klementyny (ur. 1701 w Oławie) i, w pewnym sensie, jej krajanki – obie urodziły się w miejscowościach położonych w pobliżu Wrocławia. Opis ten, wraz z relacjami pozostałych uczestników wyprawy opublikowany został dopiero w 1894 roku w Dublinie. Na jego podstawie powstała książka Peggy Miller pod polskim tytułem „Żona dla Pretendenta” (Czytelnik 1968).

Trasa ucieczki wiodła przez przełęcz brenneńską (Passo di Brennero), Bressanone i Rovereto. Pod koniec kwietnia 1719 roku uciekinierzy opuścili terytorium cesarza Karola VI i wjechali do Państwa Kościelnego. Tutaj, przebywając nadal incognito, nie musieli dłużej obawiać się wrogiej pogoni. Zatrzymali się w Bolonii, gdzie korzystali z pomocy kardynała Origo. Dnia 9 maja 1719 roku Maria Klementyna Sobieska została per procura żoną Jakuba, pretendenta do tronu Szkocji i Anglii z ramienia jakobitów, którego reprezentował podczas ślubnej ceremonii James Murray. Po ślubie wszyscy wyruszyli do Rzymu. Jechali wierną i rozklekotaną już trochę berlinką tydzień i bawili się przy tym doskonale.

Od lewej: widok na Innsbruck i pobliski zamek Ambras (Źródło: Wikipedia) oraz drogę wiodącą przez przełęcz brenneńską. Źródło: https://www.valleisarco.info/en/holiday-areas/vipiteno-sterzing-racines-ratschings/vipiteno-sterzing-racines-ratschings/the-old-brenner-pass-road/

NARESZCIE W RZYMIE…

Początkowy okres pobytu Klementyny w Rzymie Maria Niemojowska opisuje następująco: „Klementyna zamieszkała w Rzymie w klasztorze urszulanek, w wytwornych apartamentach urządzonych na zlecenie papieża. Nazajutrz po jej przyjeździe Klemens XI przysłał jej wspaniałe śniadanie, które przydźwigało 52 kuchcików. Zaczęły się wizyty.(…) Papież polecił wybić na jej cześć medal, na którym Klementyna przedstawiona jest jako bogini powożąca kwadrygą, a po drugiej stronie znajduje się napis: FORTUNAM CAUSAMQUE SEQUOR».(…) Honory spadły także na oswobodzicieli. Senat rzymski 15 czerwca 1719 r. przyjął ich na Kapitolu przy dźwiękach starożytnych rzymskich trąb, a hrabia Ippolito Albani, prezydent senatu, w podniosłej mowie do ludu rzymskiego wychwalał cnoty księżniczki Sobieskiej i męstwo jej obrońców. Podobny zaszczyt spotykał dotąd tylko koronowane głowy.” Na pozór wszystko wyglądało wspaniale, na drobne niesnaski, które później przerodziły się w poważniejsze spory, nikt nie zwracał wtedy jeszcze uwagi. Upalne, duszne dni rzymskiego lata mijały Klementynie w oczekiwaniu na spotkanie z ukochanym, którego jeszcze nigdy nie widziała, a który przebywał w tym czasie w Hiszpanii. Pod koniec sierpnia otrzymała w końcu list, w którym Jakub prosi ją o bezzwłoczne przybycie do Montefiascone nad jeziorem Bolsena. Jego prośbę Klementyna natychmiast spełniła!

Medal wybity na cześć Klementyny Sobieskiej. Źródło: Wikipedia

„ACH, CO TO BYŁ ZA ŚLUB…”

Pan młody przyjechał do Montefiascone 28 sierpnia 1719 r. Panna młoda dołączyła do niego 2 września. Tam zobaczyli się po raz pierwszy… O północy 3 września, w Pałacu Biskupim (Palazzo Vescovile), biskup Sebastiano Pompilio Bonavetura połączył małżeńskim węzłem trzydziestojednoletniego Jakuba Franciszka Edwarda Stuarta, prawowitego władcę Szkocji, Anglii i Irlandii, jedynego syna Jakuba II i księżniczki Marii d’Este, córki księcia Modeny Alfonsa IV, oraz siedemnastoletnią Marię Klementynę Sobieską, córkę polskiego królewicza Jakuba Ludwika Sobieskiego i bawarskiej księżniczki Jadwigi Elżbiety Wittelsbach von Pfalz-Neuburg, wnuczkę króla Polski Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery de la Grange d’Arquien. Ślub odbył się bardzo hucznie, Montefiascone i okoliczne miejscowości prześcigały się w gościnności. Wszędzie przyjmowano młodą parę z królewskimi honorami.

Od lewej: Montefiascone – widok ogólny na miasto oraz kopuła katedry pw. św. Małgorzaty Antiocheńskiej. Źródło: Wikipedia

BRYGANTYNĄ PO JEZIORZE…

Umberto Pannucci – autor włoskiej książki pt. “I Castelli di Bisenzo e di Capodimonte” – opisuje wyprawę nowożeńców na jedną z wysp położonych na jeziorze Bolsena.